W DOMU I W PODRÓŻY. Opisy podróży najszybciej można znaleźć według tagów, które są wypisane w lewej kolumnie na dole.
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
statystyka
Kategorie: Wszystkie | Dom i ogród | Genealogia | Piotrek | Praca | Wycieczki
RSS
piątek, 28 kwietnia 2017
Trochę nowości

Całkiem już zarzuciłam systematyczne wpisy na blogu, przeniosłam się na fejsbuczka :-) Na blogu nadal będę umieszczać opisy wycieczek. Mam zamiar wrzucić tu jeszcze wpis o moim remoncie, ale łączny, już po ukończeniu, przynajmniej części łazienkowej. A to nastąpi dopiero po powrocie mojego majstra z baaaardzo długiego weekendu majowego, trwającego 10 dni. Rozumie się, ze nie zamierzam siedzieć w tym czasie w rozbabranym domu, tylko też wyjadę.

Ruszam dziś późnym wieczorem w znajomym zestawie moich koleżanek ze studiów, oczywiście na południe. Tym razem jedziemy do Grecji. Objazd z góry na dół i z powrotem. Relacja po powrocie oczywiście nastąpi, czyli pierwszych wpisów można się spodziewać około 8 maja.

Kto nie ma dostępu do mojego konta na faceboooku, a chciałby zaglądać, niech się uprzejmie odzywa na pocztę gazetową, najlepiej na konto el_ka_l, bo tylko tam sprawdzam codziennie.

Wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają, serdecznie pozdrawiam!

09:56, jakaela
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2017
Widoki zza okna

Na zakończenie zaprezentuję część zdjęć, które robiłam w czasie jazdy autobusem, próbując łapać co ciekawsze widoki. Z różnym skutkiem, ale nie będę tu przecież pokazywać tych najgorszych, gdzie w roli głównej występuje na przykład napis na szybie: "wyjście awaryjne" albo odbicie bardzo grubego ramienia mojej sąsiadki z następnego siedzenia, a mijany obiekt jest prawie niewidoczny. Co nie znaczy, że te poniżej są specjalnie dobrej jakości ;-) 

Na początek różne górki i pagórki:

Maroko, krajobrazy 1

Maroko, krajobrazy 2

Maroko, krajobrazy 3

Maroko, krajobrazy 4

Maroko, krajobrazy 5

Maroko, krajobrazy 6

Maroko, krajobrazy 7

Maroko, krajobrazy 8

Maroko, krajobrazy 9

Maroko, krajobrazy 10

Maroko, krajobrazy 11

Oprócz surowego górskiego krajobrazu, gajów drzew arganowych i obszarów pustynnych, czego się spodziewałam po tej szerokości geograficznej, Maroko zaskoczyło mnie łanami zielonych pól ze świeżo wschodzącym zbożem: 

Maroko, gaje arganowe

Zielone pola Maroka 1

Zielone pola Maroka 2

Zielone pola Maroka 3

Pisałam już wcześniej, że miasta są bardzo zadbane i pełne roślinności. Pracownicy miejskiej zieleni naprawdę znają się na swojej robocie, co nie jest takie proste w afrykańskich warunkach klimatycznych. Duże parki, szerokie pasy skwerów wzdłuż głównych ulic, kwiatowe rabaty i klomby na rondach to częsty widok zarówno w małych miejscowościach, jak i w głównych miastach:

Maroko, zieleń miejska 1

Maroko, zieleń miejska 2

Maroko, zieleń miejska 3

Maroko, zieleń miejska 4

Maroko, zieleń miejska 5

Maroko, zieleń miejska 6

Maroko, zieleń miejska 7

Często wokół domów (mniej lub bardziej) prywatnych jest na co popatrzeć, a i same domy też cieszą oko:

Maroko, różne, 1

Maroko, różne, 2

Maroko, różne, 3

Maroko, różne, 4

Maroko, różne, 5

Zostały mi jeszcze zdjęcia z wieczornego spaceru do sklepu w Marrakeszu, na których widać nasz hotel Mogador. Przy okazji dorzucę też piękny żyrandol z tegoż hotelu, który oświetla kilka pięter okrągłej klatki schodowej:

Marrakesz, hotel Mogador i okolice 1

Marrakesz, hotel Mogador i okolice 2

Marrakesz, hotel Mogador i okolice 3

Marrakesz, hotel Mogador i okolice 4

A na zakończenie widok z trasy na Essaouirę i z hotelowego okna w Agadirze na plażę i górę z napisem "Bóg, Ojczyzna, Król":

Maroko, Essaouira, widok z drogi

Maroko, Agadir, widok z hotelu 1

I to już pożegnanie z moim Marokiem. Jak zwykle w takich momentach towarzyszy mi myśl, by jeszcze tam pojechać na samodzielne zwiedzanie. Jednak mam jeszcze tyle innych planów, że Maroko chyba na razie  musi poczekać.

Tagi: Maroko
12:39, jakaela , Wycieczki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lutego 2017
Essaouira (As-Sawira)

I w końcu nadszedł ostatni dzień naszej marokańskiej eskapady. Z Marrakeszu przejechaliśmy do Essaouiry. Długą jazdę autokarem wypełniliśmy oglądaniem "Casablanki". Niestety zaczęliśmy trochę za późno, więc trzeba było przerwać i nadal mam film nie zaliczony :-)

Essaouira (po arabsku As-Sawira), to warowne portowe miasto, do 1956 roku noszące nazwę Mogador. Na początku XVI w. zajęli je Portugalczycy i rozpoczęli budowę ogromnych fortyfikacji. Dzieło to podejmowali kolejni arabscy władcy. Pod koniec XVIII wieku powstała medyna w swoim obecnym kształcie. Mogador stał się jednym z największych portów Maroka, jednak na początku XIX wieku utracił swoje handlowe znaczenie. Od tamtej pory Essaouira przeszła długą drogę od ośrodka handlu do miasta artystów. Zresztą w ogóle Maroko jest mekką artystów, głównie malarzy, od bez mała 200 lat. Modę nań (i na cały Orient) zapoczątkował francuski malarz romantyk Eugene Delacroix.

Zwiedzanie zaczęliśmy od portu i miejskich fortyfikacji:

Maroko, Essaouira, okolice portu 1

Maroko, Essaouira, okolice portu 2

Maroko, Essaouira, okolice portu 3

Maroko, Essaouira, okolice portu 4

Maroko, Essaouira, okolice portu 5

Maroko, Essaouira, okolice portu 6

Gdy wysiadaliśmy z autokaru, przywitało nas błękitne niebo i lekki wiaterek, pogoda jednak szybko się zmieniła i już podczas spaceru po porcie nadciągnęły chmury. W końcu, gdy przeszliśmy spod Placu Moulaya Hassana na Avenue Oqba Ibn Nafiaa, lunął deszcz. Najpierw próbowaliśmy go przeczekać w jakiejś bramie:

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 1

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 2

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 3

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 4

Potem zajrzeliśmy do małej galerii obrazów, jednej z wielu w tym mieście i nader interesującej:

Maroko, Essaouira, galeria przy Avenue Oqba Ibn Nafiaa 1

Maroko, Essaouira, galeria przy Avenue Oqba Ibn Nafiaa 2

W końcu zdecydowaliśmy się na wcześniejszy obiad i dopiero potem ruszyliśmy na spacer. Deszcz ustał i znowu ukazało się błękitne niebo:

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 5

Maroko, Essaouira, okolice Avenue Oqba Ibn Nafiaa 6

Weszliśmy na teren medyny, objętej patronatem UNESCO, pełnej uroczych wąskich uliczek z domami o bielonych ścianach, z którymi kontrastował intensywnie niebieski kolor drzwi i okiennic:

Maroko, Essaouira, medyna 1

Maroko, Essaouira, medyna 2

Maroko, Essaouira, medyna 3

Maroko, Essaouira, medyna 4

Maroko, Essaouira, medyna 5

Maroko, Essaouira, medyna 6

Maroko, Essaouira, medyna 7

Maroko, Essaouira, medyna 8

Maroko, Essaouira, medyna 9

Maroko, Essaouira, medyna 10

Maroko, Essaouira, medyna 11

Maroko, Essaouira, medyna 12

Maroko, Essaouira, medyna 13

Zrobiłam tam zakupy, oprócz olejku arganowego, nugatu i kolejnej porcji słodkich mandarynek na prezenty, nabyłam też dla siebie piękny błękitny szal z wplecionymi nićmi sizalowymi (potem w sklepie widziałam identyczny za potrójną cenę):

Mój marokański szal 1

Mój marokański szal 2

Zajrzałam też przez bramę do jednego z riadów. Jeśli kiedyś przyjadę indywidualnie do Maroka, właśnie w takim miejscu chciałabym zamieszkać:

Maroko, Essaouira, jeden z riadów

Essaouira słynie z wyrobów z drewna tui, przepięknie inkrustowanych innymi rodzajami drewna. Ale barwa samej tui też jest przepiękna. Odwiedziliśmy jeden ze sklepów wraz z warsztatem na zapleczu. Było na co popatrzeć:

Maroko, Essaouira, sklep z wyrobami z drewna 1

Maroko, Essaouira, sklep z wyrobami z drewna 2

Po długim spacerze wyruszyliśmy do Agadiru, skąd następnego dnia wylecieliśmy do Warszawy. Wycieczka się skończyła, ale jej opis na razie nie, bo zostało mi jeszcze trochę zdjęć do pokazania. Kolejna notka pojawi się po niedzieli, jak mi Blox dołoży trochę miejsca. 

środa, 22 lutego 2017
W Maroku, krainie śniegu i wielkiej wody

Kolejny dzień naszej marokańskiej podróży obfitował w zupełnie inne wrażenia. Nie takiejAfryki się spodziewałam :-)

500-kilometrowa trasa z Fezu do Marakeszu wiodła przez góry Atlasu. Śnieg widoczny był na razie tylko na najwyższych szczytach:

Maroko, droga przez góry Atlas 1

Maroko, droga przez góry Atlas 2

Maroko, droga przez góry Atlas 3

Kolejne plamy śniegu, już całkiem z bliska, zobaczyłam w okolicach naszego pierwszego postoju. Było to w typowym (choć przecież nie dla Afryki!!!) alpejskim kurorcie Ifran, położonym ok. 70 km na południe od Fezu:

Maroko, Ifran 1

Miasto na wygasłym kraterze wulkanicznym wybudowali Francuzi w roku 1929 właśnie w stylu alpejskim i dlatego często nazywa się je marokańską Szwajcarią. Jego czyste ulice z dobrze utrzymanymi, podobnymi do siebie domami z czerwoną dachówką, parki z sadzawkami i czyste, rześkie powietrze są przyczyną jego sławy jako kurortu narciarskiego, jednego z dwóch w tym kraju: 

Maroko, Ifran 2

Maroko, Ifran 3

Maroko, Ifran 4

Maroko, Ifran 5

Maroko, Ifran 6

Maroko, Ifran 7

Choć to Afryka, w Maroku nigdy nie brakuje wody, a to dzięki licznym tamom i zbiornikom retencyjnym. W czasie naszej podróży mieliśmy okazję podziwiać najpierw zbiornik Ahmed El-Hansali na rzece Oum er-Rbia:

Maroko, zbiornik Barrage Ahmed El-Hansali 1

Maroko, zbiornik Barrage Ahmed El-Hansali 2

Potem mijaliśmy kolejny - Bin el Ouidane na rzece El Abid. Znajduje się on w Atlasie Wysokim, a tama, która go tworzy, jest najwyższa w kraju – ma wysokość ponad 130 m:

Maroko, zbiornik Bin el Ouidane 1

Maroko, zbiornik Bin el Ouidane 2

Zatrzymaliśmy się też w miejscu widokowym, gdzie rzeka ma charakterystyczną zieloną barwę:

Maroko, nad rzeką El Abid 1

Maroko, nad rzeką El Abid 2

Nieco dalej do El Abid uchodzi woda z  rzeki, na której znajduje się niewątpliwy cud natury, jakim jest wodospad Ouzud.

Aby go obejrzeć zboczyliśmy nieco z głównej drogi w pobliżu miejscowości Azilal. Wysokość głównej kaskady wynosi aż 110 metrów, dlatego szumiący dźwięk spadającej wody słychać już z daleka. Zatrzymaliśmy się tam na miętową herbatę z ciasteczkami oraz, ma się rozumieć, na sesję fotograficzną:

Maroko, wodospad Ouzud 1

Maroko, wodospad Ouzud 2

Maroko, wodospad Ouzud 3

Maroko, wodospad Ouzud 4

Maroko, wodospad Ouzud 5

W języku berberyjskim słowo "ouzud" oznacza „oliwę”. Faktycznie wokół rosną liczne gaje oliwne, w których harcują małpy wąskonose z rodziny koczkodanowatych, tzw. makaki berberyjskie, zwane też magotami. Są to bystre zwierzątka, które już dawno wyczuły, że liczni turyści, oglądający wodospady, dają się naciągać na orzeszki i inne łakocie. Zamiast więc siedzieć w owych gajach, biegają po ścieżkach wokół wodospadu. A turystów, zbyt skąpo lub opieszale sypiących jedzonko, atakują w sposób dość niewybredny, wskakując im na ramiona albo wręcz na głowy:

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 1

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 2

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 3

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 4

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 5

Maroko, magoty nad wodospadem Ouzud 6

Na następnych zdjęciach będą jeszcze inne okazy marokańskiej fauny: przemiłe osiołki na jednym z miejsc postojowych, a dalej słynne na cały świat marokańskie kozy - ekwilibrystki, amatorki orzeszków arganowych. Które na jakim zdjęciu, każdy odgadnie i podpisywać chyba nie muszę :-)

Maroko, osiołki i ja

Maroko, kozy na drzewach arganowych 1

Maroko, kozy na drzewach arganowych 2

Maroko, kozy na drzewach arganowych 3

Maroko, kozy na drzewach arganowych 4

Maroko, kozy na drzewach arganowych 5

Maroko, kozy na drzewach arganowych 6

Co do kóz - one naprawdę lubią te orzeszki i często z własnej woli wdrapują się na drzewa, natomiast podobno bez pomocy boją się zejść. I my oglądaliśmy właśnie te podpuszczone przez właściciela, który dla zarobku trzymał je na górze przez parę godzin, więc miałam lekko mieszane uczucia. Niestety takie są konsekwencje masowej turystyki w egzotycznych krajach.

I to jeszcze nie wszystko o Maroku z mojej strony, jeszcze pewnie ze dwie notki popełnię, więc do zobaczenia już niedługo.

poniedziałek, 20 lutego 2017
Fez, część druga

Stara medyna Fezu, czyli Fas al-Bali, swoją historią sięga średniowiecza. Samo miasto powstało pod koniec VIII w. za czasów Idrysa I, a Idris II, jego syn i następca, znacznie je rozbudował i w 807 roku uczynił stolicą kraju. Jednak okresy największego rozkwitu Fezu przypadały najpierw na X w., a później na panowanie dynastii Marynidów, czyli wiek XIV, a stolicą Maroka był jeszcze dwukrotnie.

Wędrowaliśmy po wąziutkich i krętych uliczkach bez nazw, których jest tam podobno ponad 9 tysięcy i stanowią trudny do rozpracowania labirynt. Momentami przejścia były tak wąskie, że nawet jednej osobie trudno się było przecisnąć:

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 1

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 2

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 3

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 4

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 5

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 6

Jednym z najważniejszych obiektów feskiej medyny jest Wielkie Meczet Al-Karawijjin, wybudowany w IX w., a przez kolejne stulecia rozbudowywany. Jest to jeden z największych meczetów świata, zajmuje powierzchnię ok. 3 ha. Mieści się tam również najstarszy uniwersytet na świecie, powołany do życia już w 859 roku, gdzie uczono logiki, filozofii czy matematyki na wiele lat przed powstaniem uczelni w Bolonii czy Padwie.

Do środka prowadzi aż 14 bram, przez które turyści mogą zobaczyć niewielką część meczetu, ponieważ do środka nie są wpuszczani. Meczet z ulicy jest praktycznie niewidoczny. Tylko kształt bramy sugeruje, co się może za nią znajdować:

Maroko, Fez, brama meczetu Al-Karawijjin

Po drodze mijaliśmy wiele pięknie zdobionych budynków. Niektóre to niedostępne dla nas meczety, gdzie można zajrzeć do sieni, w innych tylko podziwialiśmy zamknięte bramy nie wiedząc, co też się może za nimi znajdować. Ale nieodmiennie we wszystkich zachwycały mnie andaluzyjsko - marokańskie zdobienia:

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 1

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 2 

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 3

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 4

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 5

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 6

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 7

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 8

Jedno z takich miejsc to Mauzoleum Idrysa II. Ostateczny kształt budynku pochodzi z XIII wieku. Jako miejsce pielgrzymek ustępuje ważnością jedynie grobowcowi Idrisa I w mieście Mulaj Idris, o którym pisałam dwie notki wcześniej:

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 1

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 2

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 3

Kolejnym obiektem i jedynym, do którego mogliśmy wejść, jest medresa (szkoła koraniczna) Al-Attarin, prawdziwa perła architektury mauretańskiej:

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 1

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 2

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 3

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 4

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 5

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 6

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 7

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 8

Medynę opuściliśmy przez najsłynniejszą feską Błękitną Bramę, czyli Bab Bou Jeloud:

Maroko, Fez, brama Bab Bou Jeloud

Po drodze do hotelu mieliśmy okazję przyjrzeć się też nieco młodszym fragmentom miasta:

Maroko, Fez, ulice miasta 1

Maroko, Fez, ulice miasta 2

Maroko, Fez, ulice miasta 3

Maroko, Fez, ulice miasta 4

Maroko, Fez, ulice miasta 5

Po kolacji w naszym hotelu wybrałyśmy się z Ireną na mały spacer po najbliższej okolicy:

Maroko, Fez, ulice miasta 6

Maroko, Fez, ulice miasta 7

Maroko, Fez, ulice miasta 8

Maroko, Fez, ulice miasta 9

Po raz kolejny stwierdziłam, że wszędzie jest porządek, czyste chodniki, zadbane skwery. Ale przekonałam się też, że największym skarbem Maroka są ludzie. I nie mam tu na myśli tych, którzy na turystach zarabiają, choć i oni nie są tak natarczywi, jak na przykład sprzedawcy w Egipcie. Kiedy szłyśmy ulicami, praktycznie wszyscy mijani ludzie, płci obojga i w rozmaitym wieku, uśmiechali się do nas, pozdrawiali, zagadywali. Irenka dostała kwiatki od dwóch nastolatków, a małe dziewczynki, które właśnie wybiegły ze szkoły po skończonych zajęciach, nie ograniczyły się do zwykłego "bon jour", tylko rzuciły się nam na szyje i wycałowały z wszystkich stron. Było to naprawdę przemiłe.

Pozwolę więc sobie w tym miejscu zacytować naszego marokańskiego przewodnika: "Kiedy wrócicie do Polski, namawiajcie ludzi do przyjazdu do Maroka. Jest to kraj naprawdę ciekawy, a przy tym spokojny i bezpieczny." Plakat z rodziną królewską, który umieściłam na początku poprzedniej notki, głosi podobne prawdy: "Maroko - kraj wolności, pokoju, tolerancji i stabilizacji", więc czujcie się zaproszeni przez samego króla i pakujcie walizki :-)

A na zakończenie jeszcze jeden obrazek i taka gra słów: pan w Fezie i w fezie - to właśnie z Fezu pochodzi nazwa tego charakterystycznego nakrycia głowy, które dzięki upowszechnieniu przez Osmanów raczej kojarzy się nam z Turcją, niż Marokiem:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 10

piątek, 17 lutego 2017
Fez, część pierwsza

Kolejny dzień w całości przeznaczamy na Fez, uważany za najstarsze i najbardziej dostojne miasto sułtańskie, stolicę religijną, kulturalną i intelektualną Maroka. Więcej o jego dziejach napiszę w następnej notce przy okazji oglądania różnych historycznych obiektów.

Spacer rozpoczęliśmy od małego pleneru zdjęciowego przed pochodzącym z XIV w. pałacem królewskim Dâr-al-Makhzen, wybudowanym przez dynastię Marynidów:

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 1

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 2

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 3

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 4

Tu mała dygresja. Marokańczycy bardzo kochają swojego obecnego króla, co nie jest wcale dziwne, zważywszy na jego liczne inicjatywy i społeczną działalność oraz na krwawe rządy poprzedników. W związku z tym nie przeszkadza im, że władca posiada dziesiątki pałaców w różnych miejscach, uważają bowiem, że król po prostu ma być bogaty, tak już musi być. Swoją drogą śmieszy mnie niezmiennie, zwłaszcza w kontekście owego bogactwa, jego zestaw wizytowych szlafroczków, w których prezentuje się na plakatach. Kobiety tam mają piękne suknie i rzeczywiście wyglądają na księżniczki, panowie zaś (oprócz króla również jego syn i brat)... co tu dużo gadać, popatrzcie na zdjęcia:

Maroko, król z rodziną 1

Maroko, król

W pobliżu pałacu rozciąga się dzielnica żydowska czyli mellah. Dawniej tę część miasta zamieszkiwali bogaci Żydzi - kupcy, bankierzy czy lichwiarze, dziś podnosi się z upadku po masowym wyjeździe Żydów do Izraela i ponownie się budzi do życia (chociaż chyba nie tak wcześnie rano - jak widać witryny sklepowe są jeszcze zamknięte):

Fez, dzielnica żydowska 1

Fez, dzielnica żydowska 2

Stamtąd przeszliśmy do autokaru, by dojechać do wzgórza, na którym zbudowano Bastion Północny. Po drodze mijaliśmy typowe dla marokańskich miast mury i bramy:

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 1

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 2

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 3

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 4

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 5

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 6

Przed nami Bastion Północny:

Maroko, Fez, Bastion Północny

Wybraliśmy się tam nie po to, by zwiedzać bastion czy oglądać militaria w muzeum, lecz żeby spojrzeć z góry na panoramę Fezu:

Maroko, panorama Fezu 1

Maroko, panorama Fezu 2

Maroko, panorama Fezu 3

Maroko, panorama Fezu 4

Ze wzgórza wróciliśmy do centrum miasta i wkroczyliśmy w zaczarowany świat feskiej medyny.

Na razie, żeby nie przedłużać notki, odpuszczam sobie same uliczki i przeróżne ciekawe budowle, uznawszy, że zasługują na osobny wpis. Teraz natomiast skupię się na warsztatach miejscowych rzemieślników, chociaż chronoligicznie wyglądało to nieco inaczej.

Na początek zaprezentuję miejsce, które często spotykamy na pocztówkach z Fezu i które od lat stanowi punkt obowiązkowy dla odwiedzających go turystów, czyli garbarnię Chouwara (Szawara). W bramie wejściowej zostałam zaopatrzona w wiecheć mięty do podetknięcia sobie pod nos. Bez tego nie dałoby rady wytrzymać w okropnym fetorze, dobywającym się z kadzi. Z górnego tarasu wykonałam typowe zdjęcia - z lewej strony białe gary z amoniakiem, z prawej z kolorowymi barwnikami, przed nimi suszące się skóry:

Maroko, Fez, garbarnia Chouwara 1

Maroko, Fez, garbarnia Chouwara 2

Poskąpiłam 300 euro za przecudnej urody torebkę, nawet wytargowana cena 90 € jakoś mnie nie usatysfakcjonowała, a z tego żalu nawet nie zrobiłam zdjęć tych wszystkich wyrobów, które się tam na półkach prezentowały.

Po wizycie w garbarni odwiedziliśmy jeszcze warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik:

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 1

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 2

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 3

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 4

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 5

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 6

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 7

Dalej wędrowaliśmy przez suk, zajmujący dużą część medyny, jak w większości marokańskich miast:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 1

Maroko, Fez, targowisko w medynie 2

Maroko, Fez, targowisko w medynie 3

Maroko, Fez, targowisko w medynie 5

Maroko, Fez, targowisko w medynie 4

I jeszcze parę ciekawostek. Na przykład znak zakazu ruchu dla osłów. Myślę, że i dla mułów obowiązuje, ale jak widać na zdjęciu - nie zawsze jest przestrzegany:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 6

Maroko, Fez, targowisko w medynie 7

Na kolejnym zdjęciuym widać produkcję czegoś w rodzaju naleśników. Cienkie placki smaży się na takich rozgrzanych kulach:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 8

A tutaj częsty element na straganie z mięsem - łeb wielbłąda. Ot, taki lokalny koloryt:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 9

Dalszy ciąg zwiedzania Fezu w najbliższej przyszłości :-)

środa, 15 lutego 2017
Volubilis

Volubilis (nazywane także po berberyjsku Walili) jest to częściowo zachowane rzymskie miasto, które znajduje się 35 km od Meknes, u podnóża Dżabal Zerhum. Zajmuje powierzchnię ok. 42 ha. W roku 1997 wpisano je na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Miasto założyli kupcy kartagińscy już w III w. p.n.e. Ta punicko-mauretańska osada ok. 100 lat później przekształciła się w miasteczko handlowe otoczone murem. Przez wiele lat Volubilis było stolicą Mauretanii. Około 45 r. n.e., po podbiciu Afryki Północnej przez Klaudiusza miasto stało się siedzibą rzymskiego namiestnika. Wówczas nastąpił okres jego największego rozkwitu, a żyło tam podobno ok. 20.000 mieszkańców. Rzymianie opuścili Volubilis pod koniec III wieku. W VII w. dotarli tutaj Arabowie. W tym czasie miejscowi mieszkańcy, głównie Berberowie, Syryjczycy i Żydzi, nadal posługiwali się łaciną.

Volubilis było zamieszkane aż do XVIII wieku, ale zaczęło powoli podupadać od roku 768, gdy do miasta przybył Mulaj Idris I i postanowił, że w okolicy wzniesie swoją nową siedzibę. Najgorsze czasy nadeszły za rządów Mulaja Ismaila, który splądrował miasto dla zdobycia materiałów do budowy swojej siedziby w Meknes. Dzieło zniszczenia zwieńczyło trzęsienie ziemi w roku 1755. Z majestatycznego Volubilis pozostały jedynie ruiny, które stopniowo popadły w zapomnienie. Dopiero francuscy dyplomaci pod koniec XIX wieku na nowo odkryli piękno tego miejsca i przypomnieli o jego dawnej sławie. W 1915 roku rozpoczęto prace wykopaliskowe, które trwają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Zwiedzanie Volubilis sprawiło mi wielką frajdę, ponieważ wciąż starożytne budowle, nawet mocno zniszczone, są moimi ulubionymi obiektami do zwiedzania. A ponadto był to najcieplejszy dzień w czasie naszej podróży i nawet udało się chodzić bez kurtki.

Tak Volubilis prezentuje się z daleka:

Maroko, Volubilis

Na początek kilka zdjęć różnych uroczych zakątków:

Maroko, Volubilis - różności 1

Maroko, Volubilis - różności 2

Maroko, Volubilis - różności 3

Maroko, Volubilis - różności 4

Maroko, Volubilis - różności 5

Maroko, Volubilis - różności 6

Wśród obiektów Volubilis należy wymienić kilka najważniejszych. Na poniższych zdjęciach prezentują się: bazylika (2 pierwsze zdjęcia), łuk Karakali (kolejne 2 zdjęcia) oraz Kapitol, poświęcony najważniejszym bóstwom: Jowiszowi, Junonie i Minerwie, wzorowany na rzymskiej świątyni Jowisza:

Maroko, Volubilis, Bazylika 1

Maroko, Volubilis, Bazylika 2

Maroko, Volubilis, łuk Karakali

Maroko, Volubilis, łuk Karakali i ja

Maroko, Volubilis, Kapitol 1

Maroko, Volubilis, Kapitol 2

Maroko, Volubilis, Kapitol 3

Maroko, Volubilis, Kapitol 4

Maroko, Volubilis, Kapitol 5

Mamy tu także ruiny domów z pięknymi mozaikami. Poniżej niektóre, najbardziej charakterystyczne.

"Cyrkowiec" z Domu Akrobaty:

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Wenus, mozaiki "Diana wychodząca z kąpieli" i "Uprowadzenia Hylasa przez nimfy":

Maroko, Volubilis, mozaika

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Rycerza, mozaika przedstawiajaca Dionizosa (Bachusa), który natrafia na nagą Ariadnę śpiącą na plaży:

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Herkulesa i mozaika, przedstawiająca jego 12 prac, z których część miał wykonać na terenie Maroka:

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 1

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 2

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 3

Mozaika "Cztery Pory Roku":

Maroko, Volubilis, mozaika

Pozostałe mozaiki, głównie z motywami roślinnymi i zwierzęcymi:

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 1

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 2

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 3

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 4

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 5

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 6

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 7

Mulaj Idris I, o którym była mowa powyżej, to prawnuk Mahometa i założyciel pierwszej marokańskiej dynastii Idrysydów. Jest on dla marokańskich muzułmanów bardzo ważną i świętą postacią. W miasteczku o tej samej nazwie (Moulay Idriss), które założył kilka kilometrów od Volubilis, znajduje się jego mauzoleum, do którego pielgrzymują tysiące wiernych. Atrakcją miasta jest wybudowany w XX w. cylindryczny, syryjski minaret, jedyny taki w Maroku. Miasto oglądamy z daleka, ponieważ i tak do mauzoleum nie moglibyśmy wejść:

Miasteczko Mulaj Idris 1

Miasteczko Mulaj Idris 2

Bogaty program dnia kończymy przejazdem na kolację i nocleg do Fezu, który będziemy zwiedzać następnego dnia.

poniedziałek, 13 lutego 2017
Następny przystanek - Meknes

Meknes leży na północy Maroka, 130 kilometrów od Rabatu:

Meknes, widok ogólny

Największy rozkwit miasta nastąpił w drugiej połowie XVII wieku, kiedy znany ze swego wyjątkowego okrucieństwa władca Ismail Ibn Szarif uczynił je stolicą. Otoczył miasto fortyfikacjami, w których podobno kazał wmurowywać robotników, gdy już nie byli w stanie pracować. Zafascynowany Francją i jej ówczesnym królem Ludwikiem XIV lubił nazywać swoją stolicę Wersalem Maroka. Moulay Ismail miał też olbrzymi harem, a w nim ponad 500 żon i nałożnic, które urodziły mu tysiące dzieci. 

Jednym z najwspanialszych zabytków miasta jest Mauzoleum Moulaya Ismaila. Niestety obecnie trwa remont i nie można tam wejść. W zamian zwiedziliśmy olbrzymie stajnie, w których stacjonowało 12 tysięcy koni. Połowa z nich była stale osiodłana i gotowa do drogi, jako że władca ten toczył bardzo wiele wojen i musiał być w każdej chwili do nich przygotowany:

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 1

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 2

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 3

Usytuowany wewnątrz murów basen stale napełniony był wodą z gór na wypadek oblężenia. Z tyłu widoczne fragmenty murów i innych zabudowań:

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 1

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 2

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 3

Przy basenie stoi współczesny pomnik nosiciela wody, który stracił swoje bukłaki. Przewodnik śmiał się, że biedak ma taką malutką główkę, bo gdyby miał większą, to byłby mądrzejszy i znalazł sobie lepszą pracę:

Meknes, pomnik nosiwody

Obok stajni znajdują się olbrzymie spichlerze:

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 1

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 2

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 3

Meknes wpisano na listę UNESCO również dzięki majestatycznym bramom i murom obronnym, z których słynie. Po drodze mijaliśmy ich różne fragmenty, a przy bramie Bab Berdaine (al-Beradaiyine) zatrzymaliśmy się na moment, żeby zrobić zdjęcia:

Meknes, miejskie mury 1

Meknes, miejskie mury 2

Meknes, miejskie mury 3

Meknes, brama Bab Berdaine 1

Meknes, brama Bab Berdaine 2

Meknes, brama Bab Berdaine 3

Nieco dłuższy postój miał miejsce obok innej miejskiej bramy, monumentalnej Bab al-Mansour - jednej z najbardziej okazałych w Maroku:

Meknes, brama Bab al-Mansour

Meknes, brama Bab al-Mansour 1

Meknes, brama Bab al-Mansour 2

Meknes, brama Bab al-Mansour 3

Tuż obok znajduje się rozległe targowisko, gdzie zaopatrzyłam się w trochę świeżych i nie pryskanych (mam nadzieję) owoców: dwa kilogramy mandarynek i pół kilograma truskawek. Skusiła mnie perspektywa zjedzenia tych drugich w styczniu, ale niestety nie smakowały tak, jak nasze. Mandarynki natomiast były przepyszne, słodkie, soczyste i całkowicie pozbawione pestek. 

Targowisko samo w sobie jest zresztą ciekawym miejscem, gdzie najłatwiej obserwować zwykłych mieszkańców. Stąd również widać mury miejskie, a nawet kolejną ciekawą bramę:

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 1

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 2

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 3

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 4

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 5

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 6

Pobyt w Meknes zakończył pyszny obiad w stylowej restauracji:

Restauracja w Meknes 1

Restauracja w Meknes 2

piątek, 10 lutego 2017
Rabat

Z Casablanki pojechaliśmy do Rabatu, administracyjnej stolicy Maroka.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od imponującego pałacu królewskiego i całego kompleksu dzielnicy rządowej, zajmującego około 80 ha. Oprócz pałacu mieszczą się tu zarówno budynki użyteczności publicznej, jak i prywatne - biuro premiera, ministerstwa, szkoła koraniczna, mieszkania premiera, członków panującej dynastii i wszelkiego rodzaju pracowników i służby. Wejścia do pałacu strzegą wartownicy, przedstawiciele różnych formacji wojskowych:  

Rabat, okolice pałacu królewskiego 1

Rabat, okolice pałacu królewskiego 2

Rabat, okolice pałacu królewskiego 3

Rabat, okolice pałacu królewskiego 4

Rabat wraz z położoną na drugim brzegu rzeki Bu Rakrak Salą mają bardzo długą historię. Pierwszymi osadnikami byli tu w III w. p.n.e. przedstawiciele fenickiego ludu Chellah. Trzy wieki później miasto zdobyli Rzymianie i nazwali je Sala Colonia. Do dziś na przedmieściach Rabatu istnieją ruiny ich osady w obrębie tzw. twierdzy Szalla. W XVII wieku Sala była stolicą niepodległej korsarskiej Republiki Bu Rakrak, zresztą oba miasta pozostawały potężnymi pirackimi bazami jeszcze przez bardzo długi czas. Co ciekawe piraci zbudowali tu nawet szkołę, która uczyła nawigacji i strategii morskiej. Do dzisiejszego dnia na terenie twierdzy pozostało wiele ciekawych średniowiecznych budowli, kto więc spędza w Rabacie więcej czasu, powinien tam choć na trochę wpaść:

Rabat, mury twierdzy Szalla

Największy rozkwit Rabatu przypadał na czasy rządów kalifa Jakuba al-Mansura (1184-1199), kiedy stolicę państwa Almohadów przeniesiono tu z Marakeszu. Ponad 100 lat wcześniej berberyjskie plemię Zenata wzniosło tu ufortyfikowany klasztor (ribat), który dał nazwę dzisiejszemu miastu. Za panowania Almohadów przekształcono go w potężną twierdzę al-Udaja. Dziś malownicza kazba z monumentalną bramą i Ogrodami Andaluzyjskimi jest miejscem najczęściej odwiedzanym przez turystów, podziwiających charakterystyczne biało - niebieskie domki. Nas też tam nie mogło zabraknąć:

Rabat, Kazba al-Udaja 1

Rabat, Kazba al-Udaja 2

Rabat, Kazba al-Udaja 3

Rabat, Kazba al-Udaja 4

Rabat, Kazba al-Udaja 5

Rabat, Kazba al-Udaja 6

Rabat, Kazba al-Udaja 7

Rabat, Kazba al-Udaja 8

Rabat, Kazba al-Udaja 9

Rabat, Kazba al-Udaja 10

Rabat, Kazba al-Udaja 11

I na zakończenie tej części wycieczki - widok z tarasu widokowego w stronę oceanu:

Rabat, Kazba al-Udaja 12

Jakub al-Mansur rozpoczął także budowę wspaniałego, największego na świecie, meczetu. Minaret miał mieć wysokość 86 metrów, jednak prace nad świątynią przerwano po śmierci władcy. Nieukończona budowla przetrwała aż do 1755 roku, kiedy to zawaliła się na skutek trzęsienia ziemi. Do dziś zachowały się tylko podstawy kolumn i 44-metrowa wieża Hassana - symbol marokańskiej stolicy:

Rabat, niedokończony meczet 1

Rabat, niedokończony meczet 2

Rabat, niedokończony meczet 3

Rabat, niedokończony meczet 4

Po drugiej stronie placu zbudowano w tradycyjnym marokańskim stylu mauzoleum Mohammeda V, które mieści grób władcy i jego synów w tym Hassana II, poprzedniego króla Maroka. Architektem był Wietnamczyk (!):

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 1

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 2

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 3

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 4

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 5

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 6

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 7

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 8

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 9

Wejścia na plac strzegą wartownicy na koniach, a i przed mauzoleum stoi ich kilku:

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 1

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 2

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 3

Atrakcją Rabatu są też fragmenty średniowiecznych murów obronnych, otaczających znaczną część miasta:

Rabat, miejskie mury 1

Rabat, miejskie mury 2

Rabat, miejskie mury 3

Na tym kończymy drugi dzień zwiedzania i jedziemy na nocleg do hotelu. A następnego dnia dalej w drogę...

wtorek, 07 lutego 2017
Casablanca

Casablanka, po hiszpańsku „biały dom”, to kolejne po Marrakeszu miasto Maroka z cyklu "must see". Sławę zyskała głównie dzięki filmowi Michaela Curtiza, choć żadna z filmowych scen nie została tam nakręcona. Wstyd się przyznać, ale filmu dotąd nie widziałam w całości, za to wiem, co to jest Rick`s Cafe ;) Nawiasem mówiąc kawiarnia o tej nazwie istnieje w Casablance, została otwarta w marcu 2004 roku przez Amerykankę Kathy Kriger, która kiedyś pracowała w Maroku jako dyplomatka. W środku jest nawet pianino i codziennie odbywają się koncerty na żywo, a w salce obok jest wyświetlany film. Zatrzymaliśmy się tam na chwilę: 

Casablanca, Rick`s Cafe

Historia miasta jest dość długa i burzliwa. W średniowieczu znajdowała się tutaj niewielka berberyjska osada znana jako Anfa. W XV w. została ona zdobyta, zniszczona, a potem ponownie odbudowana przez Portugalczyków. W 1755 roku miasto całkowicie legło w gruzach po strasznym trzęsieniu ziemi, tzw. lizbońskim, które doszczętnie zniszczyło wiele innych portugalskich i marokańskich miast. Nowa osada otrzymała nazwę Dar El Beida czyli „biały dom”, a później utrwalił się hiszpański wariant tej nazwy – Casablanca.

W centrum miasta, za Placem des Nations Union, znajduje się stara dzielnica arabska otoczona murem (medyna). Niestety z braku czasu przemknęliśmy tylko obok niej, czego bardzo żałuję, jako że podobno, dzięki naleciałościom architektury kolonialnej, różni się ona od innych marokańskich medyn:

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 1

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 2

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 3

Ciekawe są również dzielnice, powstałe w czasach protektoratu francuskiego, utrzymane w zgodzie z nazwą miasta w białym kolorze:

Casablanca z okien autobusu 1

Casablanca z okien autobusu 2

Casablanca z okien autobusu 3

Poniżej katedra Sacré-Coeur (Najświętszego Serca), niestety zasłonięta rusztowaniami:

Casablanka, katedra Sacré-Coeur (Najświętszego Serca)

Okolice Placu Mohammeda V, również w trakcie remontu:

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 1

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 2

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 3

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 4

I jeszcze trochę białych domów i zielonych skwerów, tak typowych dla Casablanki, ale też innych marokańskich miast:

Casablanca z okien autobusu 4

Casablanca z okien autobusu 5

Casablanca z okien autobusu 6

Casablanca z okien autobusu 7

Nad oceanem oczywiście wiało, jak zwykle:

Casablanca, nad oceanem

W dali widać było największy marokańską świątynię, czyli meczet Hassana II:

Casablanca, meczet Hassana II 1

Meczet zbudowano w latach 1986-1993 za panowania króla Maroka Hassana II według projektu francuskiego architekta Michela Pinseau. Budowla wznosi się na sztucznie usypanym cyplu, który wcina się w Ocean Atlantycki. W głównej sali modlitewnej może jednocześnie przebywać ok. 25 000 ludzi, a na przyległym dziedzińcu kolejne 80 000. Centralną część dachu można rozsunąć, odsłaniając przed wierzącymi niebo. Meczet Hassana II posiada najwyższy na świecie minaret o wysokości 210 metrów, a na jego czubku umieszczono specjalny laser, wskazujący Mekkę.

Casablanca, meczet Hassana II, 2

Casablanca, meczet Hassana II, 3

Casablanca, meczet Hassana II, 4

Casablanca, meczet Hassana II, 5

Casablanca, meczet Hassana II, 6

Chociaż meczet nie jest zabytkowy i w dodatku został zaprojektowany przez Europejczyka, to jego wnętrze zadziwia bogatą ornamentyką w stylu marokańskim:

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 1

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 2

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 3

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 4

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 5

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 6

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 7

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 8

Na dolnym poziomie znajdują się łaźnie z fontannami - grzybkami do rytualnych ablucji, a także ogólnodostępny hamam, do których można dotrzeć piękną klatką schodową:

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 9

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 10

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 11

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 12

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 13

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 14

Niestety na Casablankę miałam tylko kilka godzin. Opuszczałam ją więc z żalem, ale przede mną było jeszcze wiele innych ciekawych miejsc, które mi to uczucie częściowo zrekompensowały. Ale o tym już w kolejnej notce.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69