W DOMU I W PODRÓŻY. Opisy podróży najszybciej można znaleźć według tagów, które są wypisane w lewej kolumnie na dole.
| < Luty 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          
Zakładki:
statystyka
Kategorie: Wszystkie | Dom i ogród | Genealogia | Piotrek | Praca | Wycieczki
RSS
poniedziałek, 20 lutego 2017
Fez, część druga

Stara medyna Fezu, czyli Fas al-Bali, swoją historią sięga średniowiecza. Samo miasto powstało pod koniec VIII w. za czasów Idrysa I, a Idris II, jego syn i następca, znacznie je rozbudował i w 807 roku uczynił stolicą kraju. Jednak okresy największego rozkwitu Fezu przypadały najpierw na X w., a później na panowanie dynastii Marynidów, czyli wiek XIV, a stolicą Maroka był jeszcze dwukrotnie.

Wędrowaliśmy po wąziutkich i krętych uliczkach bez nazw, których jest tam podobno ponad 9 tysięcy i stanowią trudny do rozpracowania labirynt. Momentami przejścia były tak wąskie, że nawet jednej osobie trudno się było przecisnąć:

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 1

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 2

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 3

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 4

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 5

Maroko, Fez, uliczki medyny Fas al-Bali 6

Jednym z najważniejszych obiektów feskiej medyny jest Wielkie Meczet Al-Karawijjin, wybudowany w IX w., a przez kolejne stulecia rozbudowywany. Jest to jeden z największych meczetów świata, zajmuje powierzchnię ok. 3 ha. Mieści się tam również najstarszy uniwersytet na świecie, powołany do życia już w 859 roku, gdzie uczono logiki, filozofii czy matematyki na wiele lat przed powstaniem uczelni w Bolonii czy Padwie.

Do środka prowadzi aż 14 bram, przez które turyści mogą zobaczyć niewielką część meczetu, ponieważ do środka nie są wpuszczani. Meczet z ulicy jest praktycznie niewidoczny. Tylko kształt bramy sugeruje, co się może za nią znajdować:

Maroko, Fez, brama meczetu Al-Karawijjin

Po drodze mijaliśmy wiele pięknie zdobionych budynków. Niektóre to niedostępne dla nas meczety, gdzie można zajrzeć do sieni, w innych tylko podziwialiśmy zamknięte bramy nie wiedząc, co też się może za nimi znajdować. Ale nieodmiennie we wszystkich zachwycały mnie andaluzyjsko - marokańskie zdobienia:

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 1

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 2 

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 3

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 4

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 5

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 6

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 7

Maroko, Fez, marokańskie zdobienia 8

Jedno z takich miejsc to Mauzoleum Idrysa II. Ostateczny kształt budynku pochodzi z XIII wieku. Jako miejsce pielgrzymek ustępuje ważnością jedynie grobowcowi Idrisa I w mieście Mulaj Idris, o którym pisałam dwie notki wcześniej:

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 1

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 2

Maroko, Fez, Mauzoleum Idrysa II, 3

Kolejnym obiektem i jedynym, do którego mogliśmy wejść, jest medresa (szkoła koraniczna) Al-Attarin, prawdziwa perła architektury mauretańskiej:

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 1

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 2

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 3

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 4

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 5

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 6

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 7

Maroko, Fez, Medresa Al-Attarin 8

Medynę opuściliśmy przez najsłynniejszą feską Błękitną Bramę, czyli Bab Bou Jeloud:

Maroko, Fez, brama Bab Bou Jeloud

Po drodze do hotelu mieliśmy okazję przyjrzeć się też nieco młodszym fragmentom miasta:

Maroko, Fez, ulice miasta 1

Maroko, Fez, ulice miasta 2

Maroko, Fez, ulice miasta 3

Maroko, Fez, ulice miasta 4

Maroko, Fez, ulice miasta 5

Po kolacji w naszym hotelu wybrałyśmy się z Ireną na mały spacer po najbliższej okolicy:

Maroko, Fez, ulice miasta 6

Maroko, Fez, ulice miasta 7

Maroko, Fez, ulice miasta 8

Maroko, Fez, ulice miasta 9

Po raz kolejny stwierdziłam, że wszędzie jest porządek, czyste chodniki, zadbane skwery. Ale przekonałam się też, że największym skarbem Maroka są ludzie. I nie mam tu na myśli tych, którzy na turystach zarabiają, choć i oni nie są tak natarczywi, jak na przykład sprzedawcy w Egipcie. Kiedy szłyśmy ulicami, praktycznie wszyscy mijani ludzie, płci obojga i w rozmaitym wieku, uśmiechali się do nas, pozdrawiali, zagadywali. Irenka dostała kwiatki od dwóch nastolatków, a małe dziewczynki, które właśnie wybiegły ze szkoły po skończonych zajęciach, nie ograniczyły się do zwykłego "bon jour", tylko rzuciły się nam na szyje i wycałowały z wszystkich stron. Było to naprawdę przemiłe.

Pozwolę więc sobie w tym miejscu zacytować naszego marokańskiego przewodnika: "Kiedy wrócicie do Polski, namawiajcie ludzi do przyjazdu do Maroka. Jest to kraj naprawdę ciekawy, a przy tym spokojny i bezpieczny." Plakat z rodziną królewską, który umieściłam na początku poprzedniej notki, głosi podobne prawdy: "Maroko - kraj wolności, pokoju, tolerancji i stabilizacji", więc czujcie się zaproszeni przez samego króla i pakujcie walizki :-)

A na zakończenie jeszcze jeden obrazek i taka gra słów: pan w Fezie i w fezie - to właśnie z Fezu pochodzi nazwa tego charakterystycznego nakrycia głowy, które dzięki upowszechnieniu przez Osmanów raczej kojarzy się nam z Turcją, niż Marokiem:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 10

piątek, 17 lutego 2017
Fez, część pierwsza

Kolejny dzień w całości przeznaczamy na Fez, uważany za najstarsze i najbardziej dostojne miasto sułtańskie, stolicę religijną, kulturalną i intelektualną Maroka. Więcej o jego dziejach napiszę w następnej notce przy okazji oglądania różnych historycznych obiektów.

Spacer rozpoczęliśmy od małego pleneru zdjęciowego przed pochodzącym z XIV w. pałacem królewskim Dâr-al-Makhzen, wybudowanym przez dynastię Marynidów:

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 1

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 2

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 3

Maroko, Fez, przed pałacem królewskim 4

Tu mała dygresja. Marokańczycy bardzo kochają swojego obecnego króla, co nie jest wcale dziwne, zważywszy na jego liczne inicjatywy i społeczną działalność oraz na krwawe rządy poprzedników. W związku z tym nie przeszkadza im, że władca posiada dziesiątki pałaców w różnych miejscach, uważają bowiem, że król po prostu ma być bogaty, tak już musi być. Swoją drogą śmieszy mnie niezmiennie, zwłaszcza w kontekście owego bogactwa, jego zestaw wizytowych szlafroczków, w których prezentuje się na plakatach. Kobiety tam mają piękne suknie i rzeczywiście wyglądają na księżniczki, panowie zaś (oprócz króla również jego syn i brat)... co tu dużo gadać, popatrzcie na zdjęcia:

Maroko, król z rodziną 1

Maroko, król

W pobliżu pałacu rozciąga się dzielnica żydowska czyli mellah. Dawniej tę część miasta zamieszkiwali bogaci Żydzi - kupcy, bankierzy czy lichwiarze, dziś podnosi się z upadku po masowym wyjeździe Żydów do Izraela i ponownie się budzi do życia (chociaż chyba nie tak wcześnie rano - jak widać witryny sklepowe są jeszcze zamknięte):

Fez, dzielnica żydowska 1

Fez, dzielnica żydowska 2

Stamtąd przeszliśmy do autokaru, by dojechać do wzgórza, na którym zbudowano Bastion Północny. Po drodze mijaliśmy typowe dla marokańskich miast mury i bramy:

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 1

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 2

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 3

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 4

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 5

Maroko, Fez, miejskie mury i bramy 6

Przed nami Bastion Północny:

Maroko, Fez, Bastion Północny

Wybraliśmy się tam nie po to, by zwiedzać bastion czy oglądać militaria w muzeum, lecz żeby spojrzeć z góry na panoramę Fezu:

Maroko, panorama Fezu 1

Maroko, panorama Fezu 2

Maroko, panorama Fezu 3

Maroko, panorama Fezu 4

Ze wzgórza wróciliśmy do centrum miasta i wkroczyliśmy w zaczarowany świat feskiej medyny.

Na razie, żeby nie przedłużać notki, odpuszczam sobie same uliczki i przeróżne ciekawe budowle, uznawszy, że zasługują na osobny wpis. Teraz natomiast skupię się na warsztatach miejscowych rzemieślników, chociaż chronoligicznie wyglądało to nieco inaczej.

Na początek zaprezentuję miejsce, które często spotykamy na pocztówkach z Fezu i które od lat stanowi punkt obowiązkowy dla odwiedzających go turystów, czyli garbarnię Chouwara (Szawara). W bramie wejściowej zostałam zaopatrzona w wiecheć mięty do podetknięcia sobie pod nos. Bez tego nie dałoby rady wytrzymać w okropnym fetorze, dobywającym się z kadzi. Z górnego tarasu wykonałam typowe zdjęcia - z lewej strony białe gary z amoniakiem, z prawej z kolorowymi barwnikami, przed nimi suszące się skóry:

Maroko, Fez, garbarnia Chouwara 1

Maroko, Fez, garbarnia Chouwara 2

Poskąpiłam 300 euro za przecudnej urody torebkę, nawet wytargowana cena 90 € jakoś mnie nie usatysfakcjonowała, a z tego żalu nawet nie zrobiłam zdjęć tych wszystkich wyrobów, które się tam na półkach prezentowały.

Po wizycie w garbarni odwiedziliśmy jeszcze warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik:

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 1

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 2

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 3

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 4

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 5

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 6

Maroko, Fez, warsztaty garncarzy i wytwórców mozaik 7

Dalej wędrowaliśmy przez suk, zajmujący dużą część medyny, jak w większości marokańskich miast:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 1

Maroko, Fez, targowisko w medynie 2

Maroko, Fez, targowisko w medynie 3

Maroko, Fez, targowisko w medynie 5

Maroko, Fez, targowisko w medynie 4

I jeszcze parę ciekawostek. Na przykład znak zakazu ruchu dla osłów. Myślę, że i dla mułów obowiązuje, ale jak widać na zdjęciu - nie zawsze jest przestrzegany:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 6

Maroko, Fez, targowisko w medynie 7

Na kolejnym zdjęciuym widać produkcję czegoś w rodzaju naleśników. Cienkie placki smaży się na takich rozgrzanych kulach:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 8

A tutaj częsty element na straganie z mięsem - łeb wielbłąda. Ot, taki lokalny koloryt:

Maroko, Fez, targowisko w medynie 9

Dalszy ciąg zwiedzania Fezu w najbliższej przyszłości :-)

środa, 15 lutego 2017
Volubilis

Volubilis (nazywane także po berberyjsku Walili) jest to częściowo zachowane rzymskie miasto, które znajduje się 35 km od Meknes, u podnóża Dżabal Zerhum. Zajmuje powierzchnię ok. 42 ha. W roku 1997 wpisano je na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Miasto założyli kupcy kartagińscy już w III w. p.n.e. Ta punicko-mauretańska osada ok. 100 lat później przekształciła się w miasteczko handlowe otoczone murem. Przez wiele lat Volubilis było stolicą Mauretanii. Około 45 r. n.e., po podbiciu Afryki Północnej przez Klaudiusza miasto stało się siedzibą rzymskiego namiestnika. Wówczas nastąpił okres jego największego rozkwitu, a żyło tam podobno ok. 20.000 mieszkańców. Rzymianie opuścili Volubilis pod koniec III wieku. W VII w. dotarli tutaj Arabowie. W tym czasie miejscowi mieszkańcy, głównie Berberowie, Syryjczycy i Żydzi, nadal posługiwali się łaciną.

Volubilis było zamieszkane aż do XVIII wieku, ale zaczęło powoli podupadać od roku 768, gdy do miasta przybył Mulaj Idris I i postanowił, że w okolicy wzniesie swoją nową siedzibę. Najgorsze czasy nadeszły za rządów Mulaja Ismaila, który splądrował miasto dla zdobycia materiałów do budowy swojej siedziby w Meknes. Dzieło zniszczenia zwieńczyło trzęsienie ziemi w roku 1755. Z majestatycznego Volubilis pozostały jedynie ruiny, które stopniowo popadły w zapomnienie. Dopiero francuscy dyplomaci pod koniec XIX wieku na nowo odkryli piękno tego miejsca i przypomnieli o jego dawnej sławie. W 1915 roku rozpoczęto prace wykopaliskowe, które trwają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Zwiedzanie Volubilis sprawiło mi wielką frajdę, ponieważ wciąż starożytne budowle, nawet mocno zniszczone, są moimi ulubionymi obiektami do zwiedzania. A ponadto był to najcieplejszy dzień w czasie naszej podróży i nawet udało się chodzić bez kurtki.

Tak Volubilis prezentuje się z daleka:

Maroko, Volubilis

Na początek kilka zdjęć różnych uroczych zakątków:

Maroko, Volubilis - różności 1

Maroko, Volubilis - różności 2

Maroko, Volubilis - różności 3

Maroko, Volubilis - różności 4

Maroko, Volubilis - różności 5

Maroko, Volubilis - różności 6

Wśród obiektów Volubilis należy wymienić kilka najważniejszych. Na poniższych zdjęciach prezentują się: bazylika (2 pierwsze zdjęcia), łuk Karakali (kolejne 2 zdjęcia) oraz Kapitol, poświęcony najważniejszym bóstwom: Jowiszowi, Junonie i Minerwie, wzorowany na rzymskiej świątyni Jowisza:

Maroko, Volubilis, Bazylika 1

Maroko, Volubilis, Bazylika 2

Maroko, Volubilis, łuk Karakali

Maroko, Volubilis, łuk Karakali i ja

Maroko, Volubilis, Kapitol 1

Maroko, Volubilis, Kapitol 2

Maroko, Volubilis, Kapitol 3

Maroko, Volubilis, Kapitol 4

Maroko, Volubilis, Kapitol 5

Mamy tu także ruiny domów z pięknymi mozaikami. Poniżej niektóre, najbardziej charakterystyczne.

"Cyrkowiec" z Domu Akrobaty:

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Wenus, mozaiki "Diana wychodząca z kąpieli" i "Uprowadzenia Hylasa przez nimfy":

Maroko, Volubilis, mozaika

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Rycerza, mozaika przedstawiajaca Dionizosa (Bachusa), który natrafia na nagą Ariadnę śpiącą na plaży:

Maroko, Volubilis, mozaika

Dom Herkulesa i mozaika, przedstawiająca jego 12 prac, z których część miał wykonać na terenie Maroka:

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 1

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 2

Maroko, Volubilis, mozaiki z Domu Herkulesa 3

Mozaika "Cztery Pory Roku":

Maroko, Volubilis, mozaika

Pozostałe mozaiki, głównie z motywami roślinnymi i zwierzęcymi:

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 1

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 2

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 3

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 4

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 5

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 6

Maroko, Volubilis, różne mozaiki 7

Mulaj Idris I, o którym była mowa powyżej, to prawnuk Mahometa i założyciel pierwszej marokańskiej dynastii Idrysydów. Jest on dla marokańskich muzułmanów bardzo ważną i świętą postacią. W miasteczku o tej samej nazwie (Moulay Idriss), które założył kilka kilometrów od Volubilis, znajduje się jego mauzoleum, do którego pielgrzymują tysiące wiernych. Atrakcją miasta jest wybudowany w XX w. cylindryczny, syryjski minaret, jedyny taki w Maroku. Miasto oglądamy z daleka, ponieważ i tak do mauzoleum nie moglibyśmy wejść:

Miasteczko Mulaj Idris 1

Miasteczko Mulaj Idris 2

Bogaty program dnia kończymy przejazdem na kolację i nocleg do Fezu, który będziemy zwiedzać następnego dnia.

poniedziałek, 13 lutego 2017
Następny przystanek - Meknes

Meknes leży na północy Maroka, 130 kilometrów od Rabatu:

Meknes, widok ogólny

Największy rozkwit miasta nastąpił w drugiej połowie XVII wieku, kiedy znany ze swego wyjątkowego okrucieństwa władca Ismail Ibn Szarif uczynił je stolicą. Otoczył miasto fortyfikacjami, w których podobno kazał wmurowywać robotników, gdy już nie byli w stanie pracować. Zafascynowany Francją i jej ówczesnym królem Ludwikiem XIV lubił nazywać swoją stolicę Wersalem Maroka. Moulay Ismail miał też olbrzymi harem, a w nim ponad 500 żon i nałożnic, które urodziły mu tysiące dzieci. 

Jednym z najwspanialszych zabytków miasta jest Mauzoleum Moulaya Ismaila. Niestety obecnie trwa remont i nie można tam wejść. W zamian zwiedziliśmy olbrzymie stajnie, w których stacjonowało 12 tysięcy koni. Połowa z nich była stale osiodłana i gotowa do drogi, jako że władca ten toczył bardzo wiele wojen i musiał być w każdej chwili do nich przygotowany:

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 1

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 2

Meknes, stajnie Moulaya Ismaila 3

Usytuowany wewnątrz murów basen stale napełniony był wodą z gór na wypadek oblężenia. Z tyłu widoczne fragmenty murów i innych zabudowań:

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 1

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 2

Meknes, okolice stajni Moulaya Ismaila 3

Przy basenie stoi współczesny pomnik nosiciela wody, który stracił swoje bukłaki. Przewodnik śmiał się, że biedak ma taką malutką główkę, bo gdyby miał większą, to byłby mądrzejszy i znalazł sobie lepszą pracę:

Meknes, pomnik nosiwody

Obok stajni znajdują się olbrzymie spichlerze:

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 1

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 2

Meknes, spichlerze Moulaya Ismaila 3

Meknes wpisano na listę UNESCO również dzięki majestatycznym bramom i murom obronnym, z których słynie. Po drodze mijaliśmy ich różne fragmenty, a przy bramie Bab Berdaine (al-Beradaiyine) zatrzymaliśmy się na moment, żeby zrobić zdjęcia:

Meknes, miejskie mury 1

Meknes, miejskie mury 2

Meknes, miejskie mury 3

Meknes, brama Bab Berdaine 1

Meknes, brama Bab Berdaine 2

Meknes, brama Bab Berdaine 3

Nieco dłuższy postój miał miejsce obok innej miejskiej bramy, monumentalnej Bab al-Mansour - jednej z najbardziej okazałych w Maroku:

Meknes, brama Bab al-Mansour

Meknes, brama Bab al-Mansour 1

Meknes, brama Bab al-Mansour 2

Meknes, brama Bab al-Mansour 3

Tuż obok znajduje się rozległe targowisko, gdzie zaopatrzyłam się w trochę świeżych i nie pryskanych (mam nadzieję) owoców: dwa kilogramy mandarynek i pół kilograma truskawek. Skusiła mnie perspektywa zjedzenia tych drugich w styczniu, ale niestety nie smakowały tak, jak nasze. Mandarynki natomiast były przepyszne, słodkie, soczyste i całkowicie pozbawione pestek. 

Targowisko samo w sobie jest zresztą ciekawym miejscem, gdzie najłatwiej obserwować zwykłych mieszkańców. Stąd również widać mury miejskie, a nawet kolejną ciekawą bramę:

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 1

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 2

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 3

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 4

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 5

Meknes, plac przy bramie Bab al-Mansour 6

Pobyt w Meknes zakończył pyszny obiad w stylowej restauracji:

Restauracja w Meknes 1

Restauracja w Meknes 2

piątek, 10 lutego 2017
Rabat

Z Casablanki pojechaliśmy do Rabatu, administracyjnej stolicy Maroka.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od imponującego pałacu królewskiego i całego kompleksu dzielnicy rządowej, zajmującego około 80 ha. Oprócz pałacu mieszczą się tu zarówno budynki użyteczności publicznej, jak i prywatne - biuro premiera, ministerstwa, szkoła koraniczna, mieszkania premiera, członków panującej dynastii i wszelkiego rodzaju pracowników i służby. Wejścia do pałacu strzegą wartownicy, przedstawiciele różnych formacji wojskowych:  

Rabat, okolice pałacu królewskiego 1

Rabat, okolice pałacu królewskiego 2

Rabat, okolice pałacu królewskiego 3

Rabat, okolice pałacu królewskiego 4

Rabat wraz z położoną na drugim brzegu rzeki Bu Rakrak Salą mają bardzo długą historię. Pierwszymi osadnikami byli tu w III w. p.n.e. przedstawiciele fenickiego ludu Chellah. Trzy wieki później miasto zdobyli Rzymianie i nazwali je Sala Colonia. Do dziś na przedmieściach Rabatu istnieją ruiny ich osady w obrębie tzw. twierdzy Szalla. W XVII wieku Sala była stolicą niepodległej korsarskiej Republiki Bu Rakrak, zresztą oba miasta pozostawały potężnymi pirackimi bazami jeszcze przez bardzo długi czas. Co ciekawe piraci zbudowali tu nawet szkołę, która uczyła nawigacji i strategii morskiej. Do dzisiejszego dnia na terenie twierdzy pozostało wiele ciekawych średniowiecznych budowli, kto więc spędza w Rabacie więcej czasu, powinien tam choć na trochę wpaść:

Rabat, mury twierdzy Szalla

Największy rozkwit Rabatu przypadał na czasy rządów kalifa Jakuba al-Mansura (1184-1199), kiedy stolicę państwa Almohadów przeniesiono tu z Marakeszu. Ponad 100 lat wcześniej berberyjskie plemię Zenata wzniosło tu ufortyfikowany klasztor (ribat), który dał nazwę dzisiejszemu miastu. Za panowania Almohadów przekształcono go w potężną twierdzę al-Udaja. Dziś malownicza kazba z monumentalną bramą i Ogrodami Andaluzyjskimi jest miejscem najczęściej odwiedzanym przez turystów, podziwiających charakterystyczne biało - niebieskie domki. Nas też tam nie mogło zabraknąć:

Rabat, Kazba al-Udaja 1

Rabat, Kazba al-Udaja 2

Rabat, Kazba al-Udaja 3

Rabat, Kazba al-Udaja 4

Rabat, Kazba al-Udaja 5

Rabat, Kazba al-Udaja 6

Rabat, Kazba al-Udaja 7

Rabat, Kazba al-Udaja 8

Rabat, Kazba al-Udaja 9

Rabat, Kazba al-Udaja 10

Rabat, Kazba al-Udaja 11

I na zakończenie tej części wycieczki - widok z tarasu widokowego w stronę oceanu:

Rabat, Kazba al-Udaja 12

Jakub al-Mansur rozpoczął także budowę wspaniałego, największego na świecie, meczetu. Minaret miał mieć wysokość 86 metrów, jednak prace nad świątynią przerwano po śmierci władcy. Nieukończona budowla przetrwała aż do 1755 roku, kiedy to zawaliła się na skutek trzęsienia ziemi. Do dziś zachowały się tylko podstawy kolumn i 44-metrowa wieża Hassana - symbol marokańskiej stolicy:

Rabat, niedokończony meczet 1

Rabat, niedokończony meczet 2

Rabat, niedokończony meczet 3

Rabat, niedokończony meczet 4

Po drugiej stronie placu zbudowano w tradycyjnym marokańskim stylu mauzoleum Mohammeda V, które mieści grób władcy i jego synów w tym Hassana II, poprzedniego króla Maroka. Architektem był Wietnamczyk (!):

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 1

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 2

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 3

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 4

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 5

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 6

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 7

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 8

Rabat, mauzoleum Mohammeda V, 9

Wejścia na plac strzegą wartownicy na koniach, a i przed mauzoleum stoi ich kilku:

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 1

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 2

Rabat, plac przed mauzoleum Mohammeda V, 3

Atrakcją Rabatu są też fragmenty średniowiecznych murów obronnych, otaczających znaczną część miasta:

Rabat, miejskie mury 1

Rabat, miejskie mury 2

Rabat, miejskie mury 3

Na tym kończymy drugi dzień zwiedzania i jedziemy na nocleg do hotelu. A następnego dnia dalej w drogę...

wtorek, 07 lutego 2017
Casablanca

Casablanka, po hiszpańsku „biały dom”, to kolejne po Marrakeszu miasto Maroka z cyklu "must see". Sławę zyskała głównie dzięki filmowi Michaela Curtiza, choć żadna z filmowych scen nie została tam nakręcona. Wstyd się przyznać, ale filmu dotąd nie widziałam w całości, za to wiem, co to jest Rick`s Cafe ;) Nawiasem mówiąc kawiarnia o tej nazwie istnieje w Casablance, została otwarta w marcu 2004 roku przez Amerykankę Kathy Kriger, która kiedyś pracowała w Maroku jako dyplomatka. W środku jest nawet pianino i codziennie odbywają się koncerty na żywo, a w salce obok jest wyświetlany film. Zatrzymaliśmy się tam na chwilę: 

Casablanca, Rick`s Cafe

Historia miasta jest dość długa i burzliwa. W średniowieczu znajdowała się tutaj niewielka berberyjska osada znana jako Anfa. W XV w. została ona zdobyta, zniszczona, a potem ponownie odbudowana przez Portugalczyków. W 1755 roku miasto całkowicie legło w gruzach po strasznym trzęsieniu ziemi, tzw. lizbońskim, które doszczętnie zniszczyło wiele innych portugalskich i marokańskich miast. Nowa osada otrzymała nazwę Dar El Beida czyli „biały dom”, a później utrwalił się hiszpański wariant tej nazwy – Casablanca.

W centrum miasta, za Placem des Nations Union, znajduje się stara dzielnica arabska otoczona murem (medyna). Niestety z braku czasu przemknęliśmy tylko obok niej, czego bardzo żałuję, jako że podobno, dzięki naleciałościom architektury kolonialnej, różni się ona od innych marokańskich medyn:

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 1

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 2

Casablanca, Place des Nations Union i stara medyna 3

Ciekawe są również dzielnice, powstałe w czasach protektoratu francuskiego, utrzymane w zgodzie z nazwą miasta w białym kolorze:

Casablanca z okien autobusu 1

Casablanca z okien autobusu 2

Casablanca z okien autobusu 3

Poniżej katedra Sacré-Coeur (Najświętszego Serca), niestety zasłonięta rusztowaniami:

Casablanka, katedra Sacré-Coeur (Najświętszego Serca)

Okolice Placu Mohammeda V, również w trakcie remontu:

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 1

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 2

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 3

Casablanca, okolice Placu Mohammeda V, 4

I jeszcze trochę białych domów i zielonych skwerów, tak typowych dla Casablanki, ale też innych marokańskich miast:

Casablanca z okien autobusu 4

Casablanca z okien autobusu 5

Casablanca z okien autobusu 6

Casablanca z okien autobusu 7

Nad oceanem oczywiście wiało, jak zwykle:

Casablanca, nad oceanem

W dali widać było największy marokańską świątynię, czyli meczet Hassana II:

Casablanca, meczet Hassana II 1

Meczet zbudowano w latach 1986-1993 za panowania króla Maroka Hassana II według projektu francuskiego architekta Michela Pinseau. Budowla wznosi się na sztucznie usypanym cyplu, który wcina się w Ocean Atlantycki. W głównej sali modlitewnej może jednocześnie przebywać ok. 25 000 ludzi, a na przyległym dziedzińcu kolejne 80 000. Centralną część dachu można rozsunąć, odsłaniając przed wierzącymi niebo. Meczet Hassana II posiada najwyższy na świecie minaret o wysokości 210 metrów, a na jego czubku umieszczono specjalny laser, wskazujący Mekkę.

Casablanca, meczet Hassana II, 2

Casablanca, meczet Hassana II, 3

Casablanca, meczet Hassana II, 4

Casablanca, meczet Hassana II, 5

Casablanca, meczet Hassana II, 6

Chociaż meczet nie jest zabytkowy i w dodatku został zaprojektowany przez Europejczyka, to jego wnętrze zadziwia bogatą ornamentyką w stylu marokańskim:

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 1

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 2

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 3

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 4

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 5

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 6

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 7

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 8

Na dolnym poziomie znajdują się łaźnie z fontannami - grzybkami do rytualnych ablucji, a także ogólnodostępny hamam, do których można dotrzeć piękną klatką schodową:

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 9

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 10

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 11

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 12

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 13

Casablanca, meczet Hassana II, wnętrze 14

Niestety na Casablankę miałam tylko kilka godzin. Opuszczałam ją więc z żalem, ale przede mną było jeszcze wiele innych ciekawych miejsc, które mi to uczucie częściowo zrekompensowały. Ale o tym już w kolejnej notce.

sobota, 04 lutego 2017
Marrakesz, część 2

Spacer po marakeskiej medynie i słynnym placu Jemaa el-Fna przewidziane zostały na później, natomiast przy dziennym świetle chcieliśmy odwiedzić dwa szczególne miejsca.

Pierwsze z nich to grobowce Saadytów, położone w południowej części medyny, za meczetem w kasbie. W skład całej nekropolii wchodzą znajdujące się na cmentarzu ogrody, dziedziniec i dwa mauzolea, stanowiące jeden z najsłynniejszych przykładów sztuki arabskiej w Marrakeszu.

Należałoby najpierw wyjaśnić, kim byli owi Saadyci. Zacznijmy od tego, że historia Maroka sięga co najmniej IV wieku p.n.e., kiedy istniało tam państwo mauretańskie (berberyjskie), część wybrzeża dostała się pod wpływy Kartaginy. Po jej upadku aż do V wieku n.e. państwo Maurów pozostawało pod władaniem Rzymian. Później na krótko ziemie te zostały przejęte przez Bizancjum, by stać się ostatecznie domeną świata arabskiego i islamu. Rządziły tam następujące po sobie arabskie i berberyjskie dynastie, w wielkim skrócie opiszę kilka najważniejszych.

Jako pierwsi panowali nad Marokiem Idrysydzi, przybyli w VIII wieku z Bagdadu. Trzy wieki później krajem rządzili Almorawidzi, czyli dynastia berberyjska, od około stu lat również wyznająca islam. Stworzyła ona bardzo silne państwo, podbijając znaczną część Afryki północnej i południową Hiszpanię, przyczyniając się znacząco do rozkwitu stylu andaluzyjskiego w architekturze i rzemiośle. Almorawitów w wieku XII pokonała kolejna berberyjska dynastia Almohadów, która stworzyła jeszcze potężniejsze i rozleglejsze imperium. To za ich panowania powstały najsłynniejsze meczety: Kutubijja w Marakeszu, o którym pisałam w poprzedniej notce, i meczet Hassana w Rabacie, który jeszcze opiszę później. 

Saadyci, władający Marokiem w XVI wieku, zjednoczyli kraj po trwającym od wieków rozbiciu dzielnicowym, zreformowali administrację i utworzyli nowoczesną armię. Okres największej potęgi Saadytów przypada na panowanie Ahmada al-Mansura (1578–1603), który czuł się na tyle silny, że razem z królową Anglii, Elżbietą I, planował podbój Hiszpanii. Jednak po jego śmierci kraj ogarnęły krwawe spory sukcesyjne. Kres ich potędze położyła wielka epidemia dżumy w latach 15971608. Po kilkudziesięciu latach chaosu, w roku 1660, tron Maroka przejął inny ród - Alawici, którzy rządzą krajem do dnia dzisiejszego. 

W grobowcach spoczywa 66 Saadytów, a groby ponad stu innych znajdują się w pobliżu. Grobowce zostały przebudowane na polecenie sułtana Ahmada I al-Mansura, który prawdopodobnie również został tam pochowany. Jego domniemany grób stanowi najcenniejszy zakątek nekropolii. Jest to pomieszczenie z dwunastoma kolumnami, którego wnętrze zdobią płaskorzeźby i misterne mozaiki. Sala jest uznawana za najwspanialszy przykład mauretańskiej sztuki dekoracyjnej.

W XVII w. na polecenie Mulaja Ismaila grobowce zostały zamurowane. Odkryli je dopiero w 1917 r. Francuzi podczas lotu samolotem nad Marrakeszem.

A oto moje spojrzenie na saadycką nekropolię:

Marrakesz, grobowce Saadytów 1

Marrakesz, grobowce Saadytów 2

Marrakesz, grobowce Saadytów 3

Marrakesz, grobowce Saadytów 4

Marrakesz, grobowce Saadytów 5

Marrakesz, grobowce Saadytów 6

Marrakesz, grobowce Saadytów 7

Marrakesz, grobowce Saadytów 8

Kolejny wspaniały obiekt, który odwiedziłam, to El-Bahia, najładniejsza rezydencja na terenie miasta, zbudowana na polecenie wielkiego wezyra Si Moussa. Obecna wielkość i wygląd pałacu to jednak dzieło jego syna Ahmeda Ibn Moussy powszechnie znanego jako Bou Ahmed. XIX-wieczny orientalny gmach, skryty za skromnym zewnętrznym murem, wznoszony był przez siedem lat przez dwóch architektów: francuskiego i marokańskiego. Nosi też słusznie nazwę "bahia" (piękny, lśniący).

Pałac znajduje się w północnej części miasta i dawnej żydowskiej dzielnicy Mellah. Na powierzchni 8 000 metrów kwadratowych znajduje się aż 150 luksusowych sypialni, głównie sal haremu - czterech żon Bou Ahmeda i jego 24 konkubin. Każda z nich miała osobny pokój z wyjściem do dużego patio lub małego ogrodu. Niestety z dawnego wyposażenia nic już nie pozostało, możemy podziwiać wyłącznie puste pomieszczenia z bogatymi zdobieniami - cedrowymi sufitami, sztukaterią, marmurem i piękną ceramiką. 

Zapraszam na wspólny spacer po pałacowym kompleksie:

Marrakesz, pałac El-Bahia 1

Marrakesz, pałac El-Bahia 2

Marrakesz, pałac El-Bahia 3

Marrakesz, pałac El-Bahia 4

Marrakesz, pałac El-Bahia 5

Marrakesz, pałac El-Bahia 6

Marrakesz, pałac El-Bahia 7

Marrakesz, pałac El-Bahia 8

Marrakesz, pałac El-Bahia 9

Marrakesz, pałac El-Bahia 10

Marrakesz, pałac El-Bahia 11

Marrakesz, pałac El-Bahia 12

Z pałacu El-Bahia wybrałam się na mały spacer po medynie, zaglądając po drodze do pewnego uroczego riadu (rodzaj domu czy pałacu z wewnętrznym dziedzińcem - wiele takich riadów odrestaurowano i zamieniono na hotele), a potem do różnych sklepików: 

Marrakesz, medyna

Marrakesz, medyna 1

Marrakesz, medyna 2

Marrakesz, medyna 3

Marrakesz, medyna 4

Wieczór zastał nas na Dżamaa Al-Fna (Jemaa El Fna) - placu Cudów, największej atrakcji turystycznej Marrakeszu. Jest to największy plac na tutejszej medynie, wieczorami tętniący życiem. Magiczna atmosfera tego miejsca, z dziesiątkami restauracji na wolnym powietrzu i występami muzyków, sztukmistrzów, zaklinaczy węży, akrobatów, żonglerów i innych sprzedawców szczęścia, jest jedyna i niepowtarzalna. To sprawiło, że plac znalazł się na liście niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Plac ze swoją różową zabudową jest wizytówką Marrakeszu, niestety na moich nocnych zdjęciach niewiele z tego widać. Za to, mam nadzieję, da się odczuć atmosferę typowego arabskiego suku:

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 1

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 2

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 3

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 4

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 5

Marrakesz, plac Jemaa El Fna 6

W plątaninie wąskich przejść między straganami nietrudno się zgubić, ale szczęśliwie za każdym razem trafiałam we właściwe miejsce.

Przeżyłam tam za to inną mocno stresującą przygodę, a było to podczas pobierania gotówki z bankomatu. Otóż chyba źle zrozumiałam instrukcję i kliknęłam nie na to, co trzeba. W efekcie urządzenie połknęło kartę i nie chciało jej oddać. Na szczęście miejscowi, do których się zwróciłam po pomoc, byli bardzo mili i przyjaźnie nastawieni, a rozwiązanie okazało się bardzo proste. Należało wejść do sklepiku, na którego ścianie wisiał bankomat i zgłosić problem. Uprzejmy pan spytał o nazwisko, otworzył magiczne pudło od tyłu i wydobył kartę. Potem jeszcze pomógł przy wypłacie, bo nie tylko wskazał odpowiedni klawisz do naciśnięcia, ale też podpowiedział, że aby podjąć kwotę 500 dirhamów, należy nacisnąć na ekranie 300, a nie 500. Na to bym w życiu nie wpadła. Ciekawe, ile płacił, jak się zaznaczyło 500 :-). Mam teraz nauczkę, żeby w obcym miejscu korzystać tylko z bankomatów, które mają dostępne zaplecze.

Nie był to jedyny mój kontakt z Marokańczykami, ale o tym napiszę jeszcze przy innej okazji. A w kolejnym wpisie udamy się do słynnej Casablanki.

czwartek, 02 lutego 2017
Pierwszy dzień objazdu - Marrakesz, część 1

Świadomość, że mogę przespać w hotelu kolejne popołudnie, jeśli będę się czuła bardzo źle, stanowiła dla mnie wielką pociechę. Program dnia przewidywał bowiem przejazd z Agadiru do Marrakeszu, zakwaterowanie w hotelu, lunch, a dopiero potem zwiedzanie miasta. Mogłam to zwiedzanie odpuścić i zostać w hotelu do wieczora, rezygnując również z kolacji, która była przewidziana w marokańskiej restauracji w centrum miasta. Na szczęście nabombałam się zawartością mojej apteczki i udało się uśpić objawy choroby na tyle, że zdecydowałam się nie rezygnować z niczego. Bardzo się z tego cieszę, bo rzecz byłaby potem nie do odrobienia, jako że na razie nie przewiduję powrotu w tamte rejony.

Na pierwszy ogień poszły słynne ogrody Majorelle z tropikalną atmosferą bugenwilli, bambusów i hibiskusów oraz niezliczoną liczbą kaktusów. W latach 20. XX wieku francuski malarz Jacques Majorelle wybudował sobie w tym miejscu dom i otoczył go pięknym ogrodem, do którego sprowadził wiele rzadkich gatunków drzew, kaktusów i krzewów z całego świata. Po śmierci malarza ogrody podupadły, a ich drugie życie rozpoczęło się w roku 1980, gdy kupił je Yves Saint Laurent wraz ze swoim partnerem Pierrem Berge. 

Marrakesz, ogrody Majorelle 1

Marrakesz, ogrody Majorelle 2

Marrakesz, ogrody Majorelle 3

Marrakesz, ogrody Majorelle 4

Charakterystycznym kolorem kafli, doniczek i innych ozdób w ogrodzie, jest ciemny odcień niebieskiego (indygo) typowy w ogóle dla Maroka. Wpisałam się w ten klimat w mojej zimowej kurtce, z którą prawie się nie rozstawałam w czasie tego wyjazdu:

Marrakesz, ogrody Majorelle 5

Marrakesz, ogrody Majorelle 6

Marrakesz, ogrody Majorelle 7

Marrakesz, ogrody Majorelle 8

Marrakesz, ogrody Majorelle 9

Marrakesz, ogrody Majorelle 10

Zgodnie z ostatnią wolą Yves Saint Laurenta, po jego śmierci w 2008 roku, jego prochy rozsypano w rosarium w ogrodach Majorelle. Tam też Pierre Berge ufundował mały postument. Zważywszy na fakt, ze odziedziczył te ogrody, mógł się chyba trochę bardziej postarać :-)

Marrakesz, ogrody Majorelle 11

Kolejny obiekt, który odwiedziliśmy, to Al-Kutubijja, typowyy przykład architektury marokańsko-andaluzyjskiej i jeden z największych meczetów zachodniego islamu. 70-metrowy minaret to najwyższy obiekt na marrakeskiej medynie, duma miasta i najważniejszy punkt orientacyjny. 

Budowę meczetu Kutubijja rozpoczęto w połowie XII wieku, a jego konstruktorami byli Almohadzi. 11 lat później meczet rozebrano i postawiono nowy, ponieważ poprzedni był niezbyt dokładnie usytuowany w stosunku do Mekki. Stąd wzięły się widoczne na placu resztki starych kolumn:

Marrakesz, meczet Al-Kutubijja 1

Marrakesz, meczet Al-Kutubijja 2

Marrakesz, meczet Al-Kutubijja 3

Marrakesz, meczet Al-Kutubijja 4

Marrakesz, meczet Al-Kutubijja 5

Notkę zakończę kilkoma zdjęciami, wykonanymi podczas przemieszczania się spacerem lub autokarem pomiędzy kolejnymi oglądanymi zabytkami. Resztę zwiedzania Marrakeszu opiszę osobno, bo jest tego jeszcze sporo.

Marrakesz, różności 1

Marrakesz, różności 2

Marrakesz, różności 3

Marrakesz, różności 4

Marrakesz, różności 5

Marrakesz, różności 6

poniedziałek, 30 stycznia 2017
Oko na Maroko

Ferie w naszym województwie w tym roku wypadały bardzo wcześnie, a ja trafiłam na fajną ofertę wyjazdu jeszcze dzień wcześniej, w piątek 13-go stycznia. Był to jedyny termin, który pasował Irenie - ani wcześniej, ani później nie mogłaby pojechać. Na szczęście obie w swoich szkołach dostałyśmy zgodę na dzień urlopu. Przy tym załapałyśmy się na prawdziwe last minute, ponieważ zakupu dokonałam we wtorek późnym wieczorem, praktycznie już w nocy (w lekkim stresie, bo dopiero w środę rano Irena odebrała nowy paszport), a w czwartek po pracy już jechałyśmy do Warszawy. Po nocy przespanej u Ani zameldowałyśmy się na lotnisku o 4-tej rano, a po pięciu godzinach lotu (z naszym ulubionym pilotem Piotrem Lipińskim za sterami!) wylądowałyśmy w Agadirze. 

Ponieważ to wycieczka objazdowa, więc każdą noc zaplanowano w innym hotelu. Tylko pierwszy dzień miał być bardziej ulgowy, bo od 11-tej do kolacji był czas wolny, a program rozpoczynał się dopiero w sobotę. Niestety 13-go w piątek nie mogło się obejść bez sensacji. Już w autobusie w drodze z lotniska poczułam się źle, dopadł mnie jakiś okropny wirus i zamiast spacerów nad oceanem i grilowanych rybek na bazarku koło portu, z bardzo wysoką gorączką przeleżałam całe popołudnie, nie schodząc nawet na kolację. Na szczęście apteczkę miałam sowicie zaopatrzoną, więc do rana doprowadziłam się do stanu używalności, ale przez kilka kolejnych dni cały czas byłam na antybiotyku i lekach przeciwgorączkowych i wykrztuśnych.

Mój stan zdrowia w połączeniu z dość niską temperaturą i silnym zimnym wiatrem powodował nieustanne dreszcze, co nie pozwoliło mi w pełni cieszyć się wyjazdem. W konsekwencji mój zachwyt Marokiem jest jakby trochę wybrakowany. Ale dałam radę, więc w sumie cieszę się bardzo, że byłam na tej wycieczce, bo dużo zobaczyłam i obiektywnie doceniam zarówno piękno krajobrazów, jak i urok starych uliczek i przeróżnych zabytków, a także wyjątkowe (jak na kraj arabski) czystość, ład i porządek na ulicach.

Dziś na początek relacji pokażę tylko niektóre nasze hotele i restauracje, a reszta opisów będzie w kolejnych odcinkach.

Maroko, hotel 1

Maroko, hotel 2

Maroko, hotel 3

Maroko, hotel 4

Maroko, hotel

Maroko, hotel 5

Maroko, hotel 6

Maroko, hotel 7

Maroko, restauracja 1

Maroko, restauracja 2

Maroko, restauracja 3

Maroko, restauracja 4

Maroko, restauracja 5

Maroko, restauracja 6

Maroko, restauracja 7

Maroko, restauracja 8

Maroko, restauracja 9

Tagi: Maroko
12:25, jakaela , Wycieczki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 listopada 2016
Jeszcze raz o Wilnie

Dziś zapraszam na spacer wileńskimi uliczkami. Bez nadmiaru tekstu, po prostu spróbujmy się zachwycić klimatem tego wspaniałego miasta. 

Nasz spacer rozpoczynamy na ulicy Długiej (Didžioji gatvė). Mijamy bramę do klasztoru bazylianów i położoną tuż za nią Filharmonię Narodową, piękne kamienice i ratusz:

Wilno, bram klasztoru bazylianów

Wilno, filharmonia

Wilno, ulica Długa (Didžioji gatvė) 1

Wilno, ulica Długa (Didžioji gatvė) 2

Wilno, ratusz 3

Zatrzymajmy się na chwilę na Placu Ratuszowym (Rotušės aikštė) przy fontannie:

Wilno, Plac Ratuszowy 4

Wilno, Plac Ratuszowy 5

Wilno, Plac Ratuszowy 6

Wilno, Plac Ratuszowy 7

Nieco dalej skręcamy i wędrujemy bocznymi uliczkami i zaułkami (na ostatnim zdjęciu ambasada Polski):

Wilno, uliczki Starego Miasta 1

Wilno, uliczki Starego Miasta 2

Wilno, uliczki Starego Miasta 3

Wilno, uliczki Starego Miasta 4

Wilno, uliczki Starego Miasta 5

Wilno, uliczki Starego Miasta 6

W końcu docieramy do budynków Uniwersytetu Wileńskiego: 

Wilno, uniwersytet 1

Wilno, uniwersytet 2

Wilno, uniwersytet 3

Wilno, uniwersytet 4

Niestety na zwiedzanie wnętrz brakuje czasu, więc zerkamy tylko na dziedzińce z krużgankami, a potem trafiamy w pobliże pałacu Prezydenckiego. W nocy oglądaliśmy podświetlony front, w dzień stronę przeciwną:

Wilno, Pałac Prezydencki 2

Wilno, Pałac Prezydencki 3

Mijamy dzwonnicę kościoła św. Janów i znów wychodzimy na ulicę Długą, a właściwie jej przedłużenie, czyli Zamkową:

Wilno, uliczki Starego Miasta 7

Wilno, Ulica Zamkowa 2

Wilno, Ulica Zamkowa 3

Skręcamy w bramę, by znaleźć się na dziedzińcu budynku, stojącego przy Zamkowej. Dawniej było tu Kolegium Medyczne oraz mieszkania profesorów. To właśnie tutaj mieszkał, a potem zginął od pioruna, prof. medycyny August Becu, ojczym poety. Sam Juliusz Słowacki spędził tu swoje lata studenckie. Słowacki zresztą mieszkał w Wilnie dwukrotnie, za pierwszym razem z matką i ojcem, gdy ten otrzymał posadę na Uniwersytecie (Juliusz miał wtedy 2 lata), a za drugim razem z matką i ojczymem. Na dziedzińcu tego domu, 25 czerwca 1927 roku wmurowana została w ścianie tablica z jego popiersiem:

Wilno, dom Słowackiego 1

Wilno, dom Słowackiego 2

Idziemy dalej, w stronę Zaułku Bernardyńskiego, by w końcu stanąć przed domem, w którym dla odmiany mieszkał Mickiewicz. Nie jest to jedyne jego mieszkanie w tym mieście, ale innych nie zdążyliśmy odwiedzić. 

Wilno, okolice Zaułku Bernardyńskiego 1

Wilno, okolice Zaułku Bernardyńskiego 2

Wilno, okolice Zaułku Bernardyńskiego 3

Wilno, okolice Zaułku Bernardyńskiego 4

Wilno, okolice Zaułku Bernardyńskiego 5

Z tej okolicy widać też Górę Trzech Krzyży i basztę Giedymina:

Wilno, Góra Trzech Krzyży 2

Wilno, Baszta Giedymina 1

W końcu docieramy na Plac Katedralny w pobliże Dolnego Zamku. To, co widzimy, nie jest dawną siedzibą Wielkich Książąt Litewskich i królów polskich, ponieważ została ona zniszczona i w końcu XVIII wieku całkowicie rozebrana. Władze Litwy postanowiły dokonać rekonstrukcji w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Nadal trwa wykańczanie i urządzanie wnętrz. Przed zamkiem stoi pomnik księcia Giedymina, dziadka Władysława Jagiełły. Powstał w roku 1993 według projektu sprzed 80 lat:

Wilno, Dolny Zamek 1

Wilno, Dolny Zamek 2

Wilno, pomnik Giedymina

Na pożegnani dwa zdjęcia, wykonane już w drodze powrotnej przez okno autokaru w okolicy mostu na Wilii. Kościół, widoczny na drugim z nich, to kolejna siedziba jezuitów. Nosi wezwanie św. Rafała Archanioła i pochodzi z początku XVIII wieku:

Wilno, nad Wilią

Wilno, nad Wilią - kościół św. Archanioła Rafała

Dwie godziny wieczorem i sześć następnego dnia to na Wilno zdecydowanie za mało. Muszę tu jeszcze wrócić. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68