W DOMU I W PODRÓŻY.
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Tagi
statystyka
poniedziałek, 21 maja 2018
Kerman i Mahan - coraz dalej na południe

   We wtorek rano najpierw pojechaliśmy do Sar Yazd, o czym już napisałam wcześniej, a następnie do Kermanu, gdzie planowany był dłuższy postój ze zwiedzaniem, oraz nocleg. 

   Miasto, założone w III w. n.e. przez Sasanidów pod nazwą Behdeshir (Veh-Ardashir), rozwinęło się najbardziej za panowania dynastii Safawidów i Kadżarów w XVII/XIX w. Dziś mieszka tu ponad pół miliona ludzi, a wśród nich wielu Beludżów - pasterskiej nacji, żyjącej zarówno w Pakistanie jak i Iranie, którą łatwo rozpoznać po bardziej śniadej od Persów karnacji skóry oraz po białych, luźnych bluzach i spodniach.

    W dziejach Kermanu najbardziej rzuca się w oczy pewne tragiczne w skutkach zdarzenie. W 1794 roku miasto jako ostatnia ostoja dynastii Zandów zostało oblężone przez wojsko Agha Mohammada Chana Kadżara, który za karę udzielenia poparcia innemu Chanowi - Lotf Alemu - dokonał strasznej zemsty. Kazał wyłupić oczy dwudziestu tysiącom mieszkańców miasta, 8 tysięcy żon oddał swoim żołnierzom, a pozostałych mieszkańców miasta sprzedał w niewolę. Z gałek ocznych zamordowanych ludzi zbudowano piramidę. Poprzedni władca - Lotf Ali Chan - został pojmany, oślepiony i poćwiartowany. Tak właśnie zaczęli swe rządy Kadżarowie, twórcy tych wszystkich pięknych pałaców i meczetów ze ścianami wykończonymi lustrzaną mozaiką. Czyli 2,5 tysiąca lat kultury współistniało z takim strasznym barbarzyństwem. No, cóż...

   Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kompleksu Ganjali Khan w starym centrum miasta. Jest to zespół budynków z epoki Safawidów, skupionych wokół dużego publicznego placu 94 x 54 m. Zajmuje on powierzchnię 11 000 metrów kwadratowych i składa się ze szkoły, karawanseraju, łaźni, zbiornika wodnego Ab Anbar, mennicy Ganjali Khan Mint, meczetu i bazaru.

Kerman, Plac Ganjali Khan 1

Kerman, Plac Ganjali Khan 2

   Wschodnią część placu Ganjali zajmuje karawanseraj o wymiarach 31,5 x 23 m. Jego plan opiera się na typowej konstrukcji, z piętrowymi salami i 4 wysokimi iwanami na każdym z boków, otaczających otwarty dziedziniec. Na środku znajduje się ośmioboczna fontanna, ścięta w rogach. Całość jest pięknie zdobiona i naprawdę robi wrażenie:

Kerman, karawanseraj 1

Kerman, karawanseraj 2

Kerman, karawanseraj 3

Kerman, karawanseraj 4

Kerman, karawanseraj 5

Kerman, karawanseraj 6

Kerman, karawanseraj 7

   W południowej części Ganjali Square znajduje się bazar, długi na 93 m i połączony z placem Ganjali przez 16 iwanów. Jest olbrzymi, z krzyżującymi się alejkami i nietrudno się na nim zgubić:

Kerman, Bazar Ganjali 1

Kerman, Bazar Ganjali 2

Kerman, Bazar Ganjali 3

Kerman, Bazar Ganjali 4

Kerman, Bazar Ganjali 5

    Zbudowane w 1631 r. Łaźnie Ganjali są wyjątkowymi dziełami architektury, ozdobionymi wspaniałymi płytkami, obrazami, sztukateriami i łukami. Dziś mieszczą muzeum z woskowymi figurami osób, oddających się kąpielom:

Kerman, Łaźnie Ganjali 1

Kerman, Łaźnie Ganjali 2

Kerman, Łaźnie Ganjali 3

Kerman, Łaźnie Ganjali 4

Kerman, Łaźnie Ganjali 5

Kerman, Łaźnie Ganjali 6

    Niedaleko placu Ganjali stoi Meczet Piątkowy z XIV wieku - główny meczet w mieście. Zwany jest też Ukrytym Meczetem, ponieważ nie widać go z daleka. Nie posiada żadnego minaretu, co jest dużą rzadkością, zwłaszcza w przypadku tak dużych budowli. Zdobnictwo, choć typowe dla irańskich meczetów, nie przestaje nas zadziwiać:

Kerman, Meczet Piątkowy 1

Kerman, Meczet Piątkowy 2

Kerman, Meczet Piątkowy 3

Kerman, Meczet Piątkowy 4

Kerman, Meczet Piątkowy 5

Kerman, Meczet Piątkowy 6

Kerman, Meczet Piątkowy 7

Kerman, Meczet Piątkowy 8

    Dzień zakończył się sympatycznym wieczorem w herbaciarni, przy dźwiękach irańskiej muzyki:

Kerman, herbaciarnia

    W środę pojechaliśmy najpierw na pustynię, o czym pisałam w poprzedniej notce, a potem odwiedziliśmy jeszcze niewielkie miasteczko Mahan, znane głównie dzięki 2 obiektom. Pierwszy z nich, to pałac i ogród Shazdeh Mahan, w którym spędziliśmy sporo czasu. Został zbudowany dla Mohammada Hasana Chana Kadżara około 1850 roku i jest doskonałym przykładem wspaniałych perskich ogrodów, choć wydaje się nieco zaniedbany. Obiekt składa się ze budowli wejściowej i bramy oraz dwupiętrowego pałacu mieszkalnego na przeciwległym końcu i zajmuje powierzchnię 5,5 hektara. Główna część ogrodu jest ozdobiona kaskadami wodnymi, wykorzystującymi naturalne nachylenie terenu:

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 1

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 3

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 4

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 5

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 6

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 7

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 8

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 9

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 10

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 11

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 12

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 13

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 14

   Miejsce to jest chętnie odwiedzane zarówno przez turystów, jak i Irańczyków, którzy lubią sobie tam urządzać pikniki:

Mahan, pałac i ogród Shazdeh 2

   Po obiedzie, zjedzonym w centrum miasta, zajrzeliśmy na moment na plac przed drugim znanym obiektem, mauzoleum wielkiego przywódcy sufickiego, Szacha Nematollaha Vali, założyciela zakonu derwiszy: 

Mahan, mauzoleum Szacha Nematollaha Vali 1

Mahan, mauzoleum Szacha Nematollaha Vali 2

  Był już najwyższy czas ruszać dalej, tego dnia czekało nas jeszcze 160 km drogi i kolejne wspaniałe miejsce do obejrzenia, ale o tym już następnym razem.

sobota, 19 maja 2018
Zamki z piasku i inne cuda na pustyni

    Nasz hotel opuściliśmy znowu wczesnym rankiem i ruszyliśmy w drogę. Pierwszy przystanek miał miejsce w Saryazd, 55 km od Jazdu. Znajdują się tam ruiny fortecy Qal'eh Sar Yazd z czasów dynastii Sasanidów (III - VII w. n.e.)

    Ten wspaniały stary zamek był niegdyś wykorzystywany podczas inwazji wrogich sił jako gigantyczny, największy w Iranie a może nawet na świecie, sejf bankowy do przechowywania zboża, złota, biżuterii i innych cennych przedmiotów. Wysoką na trzy kondygnacje budowlę wykonano z cegły mułowej. Otaczają go fosa (obecnie pusta) i dwa rzędy grubych murów z wysokimi wieżami. Fosa ma szerokość 6 metrów i głębokość od 3 do 4 metrów. Jeśli atak przeniknął przez zewnętrzne elementy obronne, chroniły go jeszcze mury wewnętrzne, co sprawia, że ​​konstrukcja była praktycznie nie do zdobycia:

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 1

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 2

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 3

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 4

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 5

Zamek Saryazd (Qal'eh Sar Yazd) 6

    Do zamku prowadzą dwa wejścia: główne i strażnicze. Wędrujący labiryntem korytarzy zamkowe odkrywają liczne małe, bezokienne schowki i zmurszałe ściany z popękanymi tynkami, za którymi zamurowywano przechowywane kosztowności. Łącznie jest tu 480 pomieszczeń, w różnych stadiach rozpadających się ruin.

    Zamek okazał się nie do zdobycia również dla nas. Przyczyną był jakiś konflikt między jego obecnym prywatnym właścicielem, a władzami, które zabroniły udostępniania go turystom. Tak przynajmniej głosi wersja oficjalna. Na szczęście pojawiła się inna okazja obejrzenia ruin zamku z cegły mułowej, mniejszego wprawdzie, ale równie malowniczego. Na razie opuściliśmy nieprzyjazny teren i zajechaliśmy na chwilę do wioski. Jest tam stary wyremontowany karawanseraj, ruiny 1500-letniej bramy, prowadzącej do miasta i pomnik Arasza - legendarnego łucznika, który wypuścił strzałę, by oznaczyć granicę między Iranem a Turkmenistanem:

Przed bramą w Saryazd 1

Przed bramą w Saryazd 2

     W karawanseraju dawało się wejść na dach, więc oczywiście nie mogłam takiej sposobności pominąć:

Saryazd, karawanseraj

Saryazd, karawanseraj 1

Saryazd, karawanseraj 2

    Przed bramą zrobiliśmy sobie trochę zdjęć, w tym również grupowe, takie nieco przewrotne. Ponieważ okolica wydawała się dość bezludna i nie musieliśmy się obawiać policji, panie zdjęły chusty, a panowie je założyli:

Przed bramą w Saryazd

    Dalej będzie nie całkiem chronologicznie, ale za to tematycznie - o piasku. O kolejnym zamku również.

    Przeniesiemy się w przyszłość o 24 godziny (powrót z przyszłości jest przewidywany już w następnej notce), znajdziemy się na drodze z Kermanu do Bam, po czym odbijemy od głównej drogi jakieś 150 km w lewo. Naszym celem będzie pustynia Daszt-e Lut. Ma ona powierzchnię około 80 tys. km² (długość ok. 500 km, szerokość do 200 km) i znajduje się na wysokości 500-600 m n.p.m. Jest to pustynia pylasto-żwirowo-ilasta, zbudowana głównie z twardego i silnie zasolonego iłu. Deszcz tu pada niezwykle rzadko, a temperatura latem dochodzi do 70 stopni. Na południowych i wschodnich terenach pustyni występują wydmy oraz to, co najpiękniejsze, czyli Kaluty (Kaluts). 

    Po półtoragodzinnej jeździe zatrzymaliśmy się na brzegu słonej rzeki Shur River. Biała maź, grząska i oczywiście słona, lepiła się do butów, ale wyglądała fotogenicznie:

Shur River - słona rzeka 1

Shur River - słona rzeka 2

Shur River - słona rzeka 3

Shur River - słona rzeka 6

Shur River - słona rzeka 4

Shur River - słona rzeka 5

    Stamtąd już bliziutko do słynnych skałek, zwanych Kalutami, gdzie brykaliśmy jak dzieciaki na plaży, robiąc sobie liczne fotki "na tle":

Kaluts - pustynne skałki 1

Kaluts - pustynne skałki 2

Kaluts - pustynne skałki 3

Kaluts - pustynne skałki 4

Kaluts - pustynne skałki 5

Kaluts - pustynne skałki 6

Kaluts - pustynne skałki 7

       W ramach rekompensaty po niezbyt udanej wizycie w zamku Sar Yazd, spróbowaliśmy szczęścia w położonej nieopodal pustynnej oazie, gdzie ruiny zamku były bardziej dostępne:

Zamek na pustyni 1

Zamek na pustyni 2

Zamek na pustyni 3

Zamek na pustyni 4

Zamek na pustyni 5

Zamek na pustyni 6

Zamek na pustyni 7

Zamek na pustyni 8

Zamek na pustyni 9

      Oaza jest niewielką wioską, w której bardzo skromnie żyje kilka rodzin:

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 1

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 2

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 3

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 4

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 5

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 6

Oaza na pustyni Dasht-e-Lut 8

   Na tym zakończymy nasz piaszczysty przerywnik i możemy wracać do podziwiania kolejnych meczetów. Zapraszam do czytania następnej notki.

piątek, 18 maja 2018
Zwiedzanie Jazdu, część druga

      Jazd uchodzi za jedno z najstarszych ciągle zamieszkanych miast świata. Początki osadnictwa na tych terenach sięgają 7 tys. lat, a samo miasto zostało założone najprawdopodobniej w czasach Medów ok. 3 tys. lat temu i nosiło wówczas imię Issatis. Obecna nazwa pochodzi od imienia władcy sasanidzkiego - Jezdegerda I (dynastia Sasanidów panowała w Iranie od III - VII w.).

   Miasto całe wieki dynamicznie się rozwijało między innymi dzięki temu, że w tym miejscu krzyżowały się drogi różnych szlaków handlowych – w tym słynnego Szlaku Jedwabnego. Nie bez znaczenia był też fakt, że otaczały je trudno dostępne, nieprzyjazne i martwe tereny pustynne, co stanowiło naturalną ochronę przed skutkami licznych wojen, toczących się na sąsiednich ziemiach.

    Zwiedzanie pozostałych zabytków miasta rozpoczęliśmy od najważniejszego w mieście meczetu Masjid-e Jame, czyli Meczetu Piątkowego, słynącego z najwspanialszej dekoracji z płytek ceramicznych i najwyższych w kraju minaretów. Pierwszy meczet w tym miejscu powstał w XII w. na ruinach dawnej świątyni ognia, ale to co widzimy obecnie, jest w dużej mierze efektem wielkiej przebudowy w latach 1325-1334:

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 1

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 2

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 3

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 4

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 5

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 6

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 7

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 8

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 9

Jazd, Meczet Piątkowy Masjid-e Jame 10

      Kolejne ważne na mapie Jazdu miejsce to okazały średniowieczny kompleks Amir Chakhmaq. Wybudowano go na placu o tej samej nazwie ku czci Imama Hosseina/Husajna ibn Ali, który zginął w 680 roku w bitwie pod Karbalą. Niestety sporą część placu rozebrano za czasów ostatniego szacha Rezy Pahlawiego pod budowę nowej ulicy. Nadal jednak jest to jedna z największych w Iranie "husaini", czyli budowli upamiętniającej śmierć Husajna, wnuka i jednego z dwunastu następców Mahometa. Widoczna z daleka fasada Tekiji ma skomplikowaną trzykondygnacyjną konstrukcję, zbudowaną z symetrycznych łukowych wnęk. W rogu placu znajduje się wielki ażurowy nakhl z drewna, używany podczas święta Aszury, obchodzonego w każdą rocznicę męczeńskiej śmierci Husajna (poniżej, na 3 zdjęciu). W ten dzień w wielu miejscowościach nakhle zostają udekorowane kolorowymi tkaninami, po czym są niesione w czasie procesji, w której wierni poddają się samobiczowaniu:

Jazd, kompleks Amir Chakhmaq 1

Jazd, kompleks Amir Chakhmaq 2

Jazd, kompleks Amir Chakhmaq 3

   Zwiedzanie Jazdu miało się odbyć dopiero następnego dnia rano, ale w ramach przesuwania na wcześniej wszystkiego, co się tylko dało (wcześniejszy o 7 godzin samolot powrotny do Berlina!), wyjechaliśmy z karawanseraju o szóstej rano i już przed wieczorem zwiedziliśmy główne zabytki, nawet bez specjalnego pośpiechu. Dopiero potem dotarliśmy do przemiłego hoteliku (Kohan Hotel) z kolorowym patio, położonego w samym centrum Starego Miasta:

Hotel w Jazd 1

Hotel w Jazd 2

Hotel w Jazd 3

   Po krótkim odpoczynku przeszliśmy się jeszcze okolicznymi uliczkami, po czym weszliśmy na dach jednego z budynków by podziwiać panoramę miasta. Na drugim i czwartym zdjęciu widać niebieską kopułę 700-letniego Bogheh-ye (mauzoleum) Sayyeda Roknaddina, fundatora meczetu piątkowego z Jazd, który to meczet również na poniższych zdjęciach można zauważyć (poznamy go po dwóch wysokich minaretach):

Jazd, uliczka

Jazd, widok z dachu 1

Jazd, widok z dachu 2

Jazd, widok z dachu 3

Przy okazji odwiedziliśmy sklep z dywanami, skoro znajdował się pod "naszym" dachem:

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 1

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 2

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 3

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 4

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 5

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 6

Jazd, wytwórnia i sklep z dywanami 7

    Wieczorem mieliśmy jeszcze okazję zapoznać się z tradycyjnym sportem Irańczyków - zurhane (Zurkhaneh, czyli Dom Siły). Jest to połączenie ćwiczeń siłowych z aspektem duchowym - recytowanie wierszy(!) przy akompaniamencie bębna:

Jazd, Zurkhaneh 1

Jazd, Zurkhaneh 2

Jazd, Zurkhaneh 3

Jazd, Zurkhaneh 4

      W drodze powrotnej mijaliśmy dwie zabytkowe budowle, pięknie podświetlone. Pierwsza to więzienie aleksandryjskie, podobno wybudowane przez samego Aleksandra Wielkiego, następnie w XV w przebudowane na szkołę:

Jazd, więzienie Aleksandra Wielkiego

Tuż obok widać XI-wieczny Grobowiec 12 Imamów. Imamowie to duchowi spadkobiercy Mahometa, a grobowiec jest symboliczny, bo nie spoczywa tam żaden ze świętych mężów:

Jazd, Grobowiec 12 Imamów 1

Jazd, Grobowiec 12 Imamów 2

Na tym spacer się zakończył, a po nocnym odpoczynku, jak zwykle zbyt krótkim, ruszyliśmy w dalszą drogę.

czwartek, 17 maja 2018
Pustynna stolica zaratusztrian

     Miasto Jazd, bo o nim będzie mowa, leży na styku Wielkiej Pustyni Słonej i Pustyni Lut. Jest to jeden z najgorętszych regionów w kraju. A że powietrze jest tu bardzo suche, upał jeszcze bardziej daje się we znaki. Dzieje się tak dlatego, że od zachodu otaczają miasto potężne góry Zagros, będące naturalną barierą dla wilgotnych mas powietrza znad Zatoki Perskiej. W efekcie deszcz prawie nigdy tu nie pada, a jeżeli już, to ledwie kilka razy w roku w styczniu lub w lutym, nigdy w kwietniu.

   Tyle głosi teoria, która nie zna możliwości naszej zgranej ekipy. Otóż udało się nam pod koniec kwietnia sprowadzić deszcz do tego najsuchszego miasta w Iranie. W czasie naszego kilkugodzinnego pobytu padało 4 razy, w tym były nawet dwie porządne ulewy. Tego jednego dnia spadło prawie tyle deszczu, ile wynosi średnia roczna w tym miejscu. W związku z tym pojawił się pomysł, żeby nas wysyłać do krajów, gdzie panuje susza, bo jesteśmy skuteczniejsi, niż Polska Akcja Humanitarna :-) 

    No, a jak kiedyś Irańczycy dawali sobie radę bez naszej pomocy? Znakomicie! To genialny naród :-)

    W całym kraju, a w Jazd szczególnie, rozwinęły się różne metody radzenia sobie z upałem i suszą. Jeden ze sposobów stanowią tzw. badgiry - łapacze wiatru, o których już wspominałam, ale teraz nieco temat rozwinę. Owe wysokie wieże, których tak wiele tu zobaczyliśmy, służą do chwytania nawet najmniejszych powiewów wiatru i przekierowywania ich do wnętrza budynku. Wszystkie są zadaszone i wyposażone w specjalne półki, które zatrzymują gorące powietrze. Są tam też specjalne skrzydła do przekierowywania strumieni wiatru, a w podziemiach znajduje się basen z zimną wodą, który ochładza „przychodzące” powietrze. Kolejnym przykładem są tzw. qanaty czyli podziemne tunele wodne. Były wykorzystywane przez Irańczyków od ponad 2000 lat i nadal służą lokalnej ludności, transportując zimną wodę z gór. Ukryte są pod grubą warstwą ziemi aby zmniejszyć parowanie i ogrzewanie wody. System podziemnych kanałów w Jazd jest bardzo silnie rozbudowany. Stosuje się też inny rodzaj naturalnych klimatyzatorów, które w postaci pojemników (jakby skrzynek) mocuje się na zewnętrznych ścianach budynków. Wyglądają zupełnie jak klimatyzatory elektryczne, ale "zasilane" są nie prądem, a wypełniającym je sianem, które polewa się słoną wodą. Schłodzone w ten sposób powietrze przez otwór w ścianie dostaje się do domu.

    W drodze do Jazdu zatrzymaliśmy się przy Wieżach Milczenia, dawnych miejscach pochówku zaratusztrian, zwanych też z grecka zoroastrianami, a przez muzułmanów - czcicielami ognia. Są to wyznawcy jednej z najstarszych i wciąż istniejących religii monoteistycznych, wywodzącej się z pierwotnych wierzeń starożytnych Medów i Persów. Pierwotną postacią tej religii był mazdaizm Achemenidów (połowa VI w.–połowa IV w. p.n.e.), zreformowany przez Zaratusztrę. Opierał się on na dualizmie i ustawicznej walce dwóch przeciwstawnych mocy: boga światła i dobra Ahura Mazdy (Ormuzda) oraz boga ciemności i zła Arymana.

      Etyka zaratusztrianizmu zawierała się w formule: dobre myśli, dobre słowa, dobre uczynki; wiernych obowiązywał kult ognia oraz szanowanie czystości i świętości wody a także ziemi (dlatego ciała zmarłych kładziono na dachmach zwanych wieżami milczenia, pozostawiając je na pożarcie sępom). Praktyk tych zaprzestano dopiero w 1965 roku, zastępując je grzebaniem zmarłych w betonowych pojemnikach, w ten sposób unikając ich kontaktu z ziemią. Jedna z wież została niedawno wyposażona przez wygodne schody, które ułatwiają turystom dotarcie na szczyt:

Jazd, zaratusztriańskie Wieże Milczenia 1

Jazd, zaratusztriańskie Wieże Milczenia 2

Jazd, zaratusztriańskie Wieże Milczenia 3

Jazd, zaratusztriańskie Wieże Milczenia 4

Jazd, zaratusztriańskie Wieże Milczenia 5

    U podnóża góry powstały liczne zabudowania dla uczestników pogrzebu, łącznie z cysterną na wodę:

Jazd, okolice Wież Milczenia 1

Jazd, okolice Wież Milczenia 2

Jazd, okolice Wież Milczenia 3

     Święty ogień (Atar) czczono w świątyniach, zwanych Świątyniami Ognia. Jedna z najważniejszych mieści się w centrum Jazdu, który był przed wiekami centrum zaratusztrian, chroniących się tu przed arabskimi prześladowcami.  

    Świątynia Ognia - Atashkadeh - to szczególne miejsce dla wyznawców, których nadal mieszka w Jazd bardzo wielu, również inni pielgrzymują tu z całego świata. Podobno ogień we wnętrzu płonie nieprzerwanie od 470 roku:

    Jazd, Świątynia Ognia -Atashkadeh 1

Jazd, Świątynia Ognia -Atashkadeh 2

Jazd, Świątynia Ognia -Atashkadeh 3

Jazd, Świątynia Ognia -Atashkadeh 4

Jazd, Świątynia Ognia -Atashkadeh 5

           (3 ostatnie, to zdjęcia fotografii, umieszczonych w muzeum)    

     Jeśli kogoś zainteresowała religia zaratusztrian, odsyłam TUTAJ, świetne opracowanie. Trudno nie dostrzec wyraźnych analogii z judaizmem, ale przede wszystkim chrześcijaństwem. 

   A na dalsze opowieści o mieście Jazd zapraszam za kilka dni.

wtorek, 15 maja 2018
Czerwona wioska Abyaneh

      Abyaneh to oddalona o 80 km od Kaszanu słynna irańska wioska o 1500-letniej historii. Jest jedną z najstarszych wiosek w Iranie, w której nieprzerwanie toczy się życie. Mieszkańcy posługują się tzw. „starym farsi”, który jest zbliżony do języka partyjskiego. Stroje pań są bajecznie kolorowe. Wieś położona jest na uboczu, na wysokości ok. 2300 m n.p.m.; aby do niej dotrzeć musimy opuścić główną drogę i przejechać przez pasmo górskie na drugą stronę. Całość prezentuje się niezwykle malowniczo, czerwone domki ułożone są kaskadowo na zboczu góry. Uliczki stanowią tu swoisty labirynt, można długo kręcić się pomiędzy budynkami i odkrywać coraz to nowe zakamarki i ściany domów o ceglastym kolorze, pokryte czerwoną gliną. Mnie najbardziej zachwyciły balkony i schody łączące różne poziomy:

Abyaneh 1

Abyaneh 2

Abyaneh 3

Abyaneh 4

Abyaneh 5

Abyaneh 6

Abyaneh 7

Abyaneh 8

Abyaneh 9

Abyaneh 10

Abyaneh 11

Abyaneh 12

    Wieś opustoszała jakiś czas temu, jak wiele innych (nie tylko w Iranie), na miejscu pozostali nieliczni mieszkańcy, głównie starsi ludzie. Młodzi wyjechali szukać lepszej przyszłości w miastach, ale los sprawił im małego psikusa, uczyniwszy niespodziewanie (ale jakże zasłużenie!) ich rodzinną miejscowość atrakcją turystyczną, która trafiła na listę Unesco. Przyciąga dzięki temu licznych turystów krajowych i zagranicznych, zwłaszcza podczas tradycyjnych świąt i uroczystości. Część domów już wyremontowano, reszta z lekka się sypie, bo budulec nie jest z tych najtrwalszych, ale nie da się ukryć, że piękne Abyaneh przeżywa dziś drugą młodość. A owi uciekinierzy w sezonie turystycznym wracają, by pomagać rodzicom i dziadkom w obsłudze gości:

Abyaneh - życie codzienne 1

Abyaneh - życie codzienne 2

Abyaneh - życie codzienne 3

Abyaneh - życie codzienne 4

Abyaneh - życie codzienne 5

Abyaneh - życie codzienne 6

     Po krótkim spacerku wzdłuż wioski dochodzimy do świątyni Zeyaratgah:

Abyaneh - świątynia Zeyaratgah 1

Abyaneh - świątynia Zeyaratgah 2

Abyaneh - świątynia Zeyaratgah 3

     Jak w wielu miejscach w Iranie, często na ulicach czy rondach, także i tu umieszczono zdjęcia mieszkańców, którzy zginęli w wojnie z Irakiem:

Abyaneh - świątynia Zeyaratgah 4

    Ze świątyni udałyśmy się jeszcze na mały spacer po wiosce, szukając jednocześnie zejścia na drogę, biegnącą w dolinę. Chciałyśmy dotrzeć do znajdujących się na szczycie sąsiedniego wzgórza ruin fortu, pochodzącego z czasów sasanidzkich. Długo nie mogłyśmy na to zejście trafić i błąkałyśmy się wśród domów i ogrodów, dzięki czemu spędziłyśmy w Abyaneh więcej czasu:

Abyaneh - spacer po wiosce 1

Abyaneh - spacer po wiosce 2

Abyaneh - spacer po wiosce 3

Abyaneh - spacer po wiosce 4

Abyaneh - spacer po wiosce 5

Abyaneh - spacer po wiosce 6

   W końcu udało się znaleźć odpowiednią ścieżkę i wdrapałyśmy się na samą górę. Miejsce urocze, jak wszystkie ruiny zamków, a tu jeszcze dodatkowo piękne widoki na całe Abyaneh:

Abyaneh, wzgórze zamkowe 1

Abyaneh, wzgórze zamkowe 2

Abyaneh, wzgórze zamkowe 3

Abyaneh, wzgórze zamkowe 4

   Na tym zakończyliśmy naszą wizytę w czerwonej wiosce, bo czekała nas jeszcze długa droga, około 200 km. Musieliśmy dotrzeć na nocleg do karawanseraju w Kuhpayeh. Miejsce okazało się piękne jak z baśni, był to chyba najlepszy nocleg na całej wycieczce, chociaż bardzo krótki. Zdjęcia robione są w półmroku, najpierw wieczorem po przyjeździe, a potem przed świtem (około 5-tej, jeszcze przed śniadaniem, tak tu się wstawało!):

Karawanseraj w Kuhpayeh 1

Karawanseraj w Kuhpayeh 2

Karawanseraj w Kuhpayeh 3

Karawanseraj w Kuhpayeh 4

Karawanseraj w Kuhpayeh 5

Karawanseraj w Kuhpayeh 6

Karawanseraj w Kuhpayeh 7

   A po śniadaniu znów w drogę! Do zobaczenia w następnym odcinku :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 146